Nowozelandzki polityk uderzony w twarz... sztucznym penisem. Jego reakcja? Bezbłędna!

Steven Joyce na pewno nie wpisze piątku na listę najbardziej udanych dni w 2016 roku. Nowozelandzki polityk podczas standardowej rozmowy z dziennikarzami w mieście Waitangi został trafiony... sztucznym penisem.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Duże, różowe dildo uderzyło go prosto w twarz. Seks-zabawką w polityka rzuciła młoda kobieta, która później wykrzyczała powody swojego niecodziennego zachowania.

- To za gwałcenie naszej suwerenności i naszego kraju. To przez Partnerstwo Transpacyficzne i odsprzedawanie naszych praw i wolności - grzmiała wzburzona kobieta.

Co ciekawe, całym zajściem nie przejął się nadto najbardziej zainteresowany. Trzeba wręcz przyznać, że przyjął je... z uśmiechem.

Minister stwierdził z przymrużeniem oka, że tak cenne doświadczenia nie przytrafiają się każdemu... - Nie na co dzień widzi się takie rzeczy - stwierdził Joyce w obecności reporterów.

- Właściwie to wydaje mi się to całkiem zabawne. No cóż, kolejne nowe doświadczenie, to w końcu przywilej służenia obywatelom - dodał Joyce.

 

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!