"J***ć Szydło" czy "Jest wam przykro"? Co usłyszała premier z ław sejmowych? Będzie śledztwo

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie znieważenia premier Beaty Szydło. "J***ć Szydło" - takie słowa miały paść 15 grudnia z ław sejmowych pod adresem premier. Szydło przemawiała wtedy na temat budżetu państwa. W oficjalnym stenogramie zapisano jednak inne słowa - "jest wam przykro". Czy ktoś się pomylił?

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasJak podał portal Tvn24.pl , prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie znieważenia premier Beaty Szydło. Powiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyła "osoba prywatna". Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście nie ujawniła jej danych osobowych.

Do znieważenia miało dojść podczas posiedzenia Sejmu 15 grudnia 2015 roku. W trakcie przemówienia szefowej rządu jeden z posłów rzucił w jej stronę wulgaryzmem - "j***ć Szydło". W stenogramie sejmowym nie ma jednak po tych słowach śladu - zamiast przekleństw, pracownik Sejmu zanotował "jest wam przykro". Jednak nietrudno zauważyć, że obie wypowiedzi mają bardzo podobne brzmienie.

Grudniowe posiedzenie Sejmu należało do wyjątkowo burzliwych, a wystąpienie premier dotyczące budżetu co chwila przerywały okrzyki posłów. Wulgaryzmy miały paść po słowie "problemy" w tym fragmencie wystąpienia premier:

"Powinniśmy wszyscy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Polacy, którzy wydali werdykt w wyborach parlamentarnych, opowiadając się za zmianą dotyczącą sposobu uprawiania polityki, traktowania obywateli przez rządzących, czy Polacy, którzy byli do tej pory przez osiem lat lekceważeni, nie były dostrzegane ich problemu (...)"

Słowa, które brzmią jak obraźliwa wypowiedź zgłoszona do prokuratury, słychać na nagraniu wideo z posiedzenia Sejmu (w 10 sekundzie).

Zobacz wideo

Jak ustalił portal Tvn24.pl, prokuratura zwróciła się do Sejmu z prośbą o dostarczenie stenogramu, gdzie zapisano "jest wam przykro". Dziennikarze zastanawiają się, czy teraz powołani zostaną biegli, którzy ustalą, jakich dokładnie słów użył "głos" z nagrania wideo.

Jeśli prokuratura zidentyfikuje autora obraźliwej wypowiedzi (a wcześniej samą wypowiedź) i uzna, że znieważył premier RP, grozi mu grzywna, a nawet do roku pozbawienia wolności.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: