Tomasz Arabski przerywa milczenie ws. Smoleńska. I uderza w Macierewicza

Już nie jest ambasadorem, pięć rodzin ofiar smoleńskiej tragedii wytoczyło mu proces. Tomasz Arabski się broni. W rozmowie z ?DGP? opisuje wydarzenia sprzed 10 kwietnia i atakuje Antoniego Macierewicza. Oto pięć kluczowych punktów tej rozmowy.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasTomasz Arabski, szef KPRM za rządów Donalda Tuska był jednym z urzędników, którzy współorganizowali wizyty w Katyniu w 2010 r. 7 i 10 kwietnia. Dla prawicy jest jednym ze współwinnych katastrofy smoleńskiej. W obszernym wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" broni się i uderza w Antoniego Macierewicza.

1. "Ci, którzy mówią o spisku, zjedli w Smoleńsku obiad i wrócili"

"Ci, którzy są teraz aktywni, mówią o spisku, przecież byli wtedy w Smoleńsku, niektórzy nawet organizowali wizytę prezydenta Kaczyńskiego. I wie pani, oni wtedy, 10 kwietnia, kiedy zginął prezydent Rzeczypospolitej, nasz prezydent, i 95 innych osób, poszli w Smoleńsku na obiad, a potem wrócili do Polski - mówi dla "DGP" Arabski. Dopytywany, czy chodzi m.in. o Antoniego Macierewicza, odpowiada: "Oczywiście".

Arabski dodaje, że jego zdaniem ludzie, o których mówi, przez swoje zachowanie "nie mają prawa oceniać zachowania innych po 10 kwietnia". Podkreśla, że on sam wówczas organizował lot do Smoleńska i czekał na decyzję Jarosława Kaczyńskiego, czy szef PiS leci z ekipą Tuska.

2. "Czy popełniłem błędy? Nie wiem. Mam czyste sumienie"

"Jest mi trudno bronić się, że nie jestem wspólnikiem w zamachu, którego nie było, bo nie mogę przedstawić dowodów na coś, co nie zaistniało" - mówi Arabski. Dopytywany, czy nie popełnił żadnych błędów podczas organizacji wizyt polskich przywódców w Katyniu i Smoleńsku, przyznaje: "Nie wiem". I dodaje: - Mam czyste sumienie.

Arabski wyjaśnia, że to on uzgodnił, że do spotkania Tusk-Putin dojdzie 7 kwietnia. - Zaproponowałem 10.04, (wiedział już, że tego dnia będą polskie obchody w Katyniu organizowane przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), ale Rosjanom sobota nie pasowała - opisuje. I zaręcza, że kancelaria prezydenta o tym terminie wiedziała. Arabski nie widzi też w organizacji dwóch wizyt rozgrywki dwóch polskich obozów politycznych.

"Kiedy już było jasne, że 7 kwietnia w Katyniu jest spotkanie premierów, a trzy dni później uroczystości organizowane przez ROPWiM, zadzwonił do mnie minister Stasiak i powiedział, że dobrze się wszystko ułożyło. I mam teraz to opowiadać na dowód, że nie było wojny? Minister Stasiak nie może tego potwierdzić, bo nie żyje, zginął w Smoleńsku" - mówi Arabski.

3. O uzgodnieniach z Rosjanami

Długi fragment rozmowy to detaliczny opis negocjacji Arabskiego i innych polskich dyplomatów ws. wizyt w Katyniu. Gdy prowadząca rozmowę Magdalena Rigamonti pyta o spotkanie z 17 marca w restauracji w Moskwie z urzędnikami rosyjskimi, i stwierdza, że "część Polaków uważa, że ustalał wówczas szczegóły zamachu", Arabski kpi:

"Jasne. Nad kotletem. Czy pani to widzi? Część ludzi zaangażowanych w politykę oraz kilka osób, o których nie chcę się wypowiadać, wmawia tej części społeczeństwa, że doszło do zamachu. Wmawiają, choć sami w to nie wierzą. Używają tej katastrofy do polityki" .

W innej części rozmowy Arabski ostro protestuje przeciw grze politycznej katastrofą smoleńską i porównywanie jej do zbrodni katyńskiej. "Sam jestem rodziną katyńską, bo najmłodszy brat mojego dziadka został zamordowany w Miednoje i nie życzę sobie tego porównania" - mówi.

4. O relacji z Tuskiem

Czy Arabski nie jest kozłem ofiarnym rozliczeń po katastrofie? Były szef KPRM zapewnia, że "ma przyjaciół", są ludzie, "którzy się za niego modlą", bardzo oszczędnie mówi jednak o znajomości i przyjaźni z Donaldem Tuskiem.

"O prywatnych relacjach nie będę rozmawiał" - mówi i jako sugestię co do stopnia zażyłości z byłym szefem rządu wskazuje na zdjęcia ze ślubu kościelnego byłego premiera. A przy okazji twierdzi, że ślub nie był motywowany bieżącą polityką, że "był taki moment, że [Tusk] chciał przekładać ślub na po wyborach".

5. O tym, czy boi się procesu

"Prawda jest moją tarczą (...). Jeśli ktoś pełen nienawiści chce, żebym się bał, to mu nie dam tej satysfakcji" - mówi w rozmowie z "DGP" Arabski. Przypomnijmy: pięć rodzin ofiar smoleńskich, w tym bliscy Lecha Kaczyńskiego, oskarżyło go o niedopełnienie obowiązków w przygotowaniu lotu do Smoleńska".

Wcześniejsze śledztwo państwowe prowadzone przez prokuraturę warszawską zakończyło się umorzeniem, bo śledczy uznali, że do postawienia zarzutów Arabskiemu że nie ma dostatecznych podstaw. Orzekli jednak, że zaistniało "istotne naruszenie instrukcji HEAD z 2009 r. o zasadach przewozu VIP-ów". "Wierzę, że proces będzie uczciwy, że sądy są jeszcze niezależne, że jednak nie żyjemy w PRL" - kwituje Arabski.

Jak katastrofa w Smoleńsku zmieniła Polskę? Przeczytaj w wywiadach Teresy Torańskiej >>

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: