Pytania o niemieckie koncerny i dyplom za "szerzenie propagandy" na spotkaniu z Tomaszem Lisem

Na spotkaniu autorskim Tomasz Lis otrzymał od mężczyzny z publiczności dyplom za "szerzenie propagandy i dbanie o interes Niemiec". Dziennikarz przyjął go i dopytywał, czy do przekazania dyplomu "upoważniła Angela Merkel".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasSpotkanie promujące nową książkę Tomasza Lisa "A nie mówiłem?" przyciągnęło sporo ludzi i było pełne emocji - jego fragment można zobaczyć na nagraniu "Gazety Polskiej" w serwisie youtube. Zaczyna się on w momencie, gdy Lis dyskutuje z osobami z tłumu, które mówią o "złodziejach" na manifestacjach KOD.

"Nie przeproszę za tego tweeta"

youtube.com/Gazeta Polska VD

Później jedna z osób na spotkaniu zadała pytanie, dotyczące wpisu Lisa na Twitterze: "Właśnie dostałem "Hienę Roku" od największych pisowskich wazeliniarzy z SDP. To największy honor".

- Mój tata jest od 60 lat członkiem SDP. Chciałbym, żeby pan przeprosił za te słowa - powiedział mężczyzna i dodał, że jego ojciec "miał 14 lat, gdy wybuchło powstanie warszawskie, co zostało emocjonalnie przyjęte przez tłum. Lis starał się uspokoić ludzi i odpowiedział na pytanie.

youtube.com/Gazeta Polska VD

- Nie przeproszę za tego tweeta. Z całym szacunkiem dla pana ojca i jego przeszłości, ja mówię o kierownictwie tej organizacji (Stowarzyszenie Dziennikarzy Polski - red.) - odparł Lis. - To są ludzie, którzy stają ręka w rękę z rządem. Nie będę przepraszał szefa tej organizacji, który jest konferansjerem na PiS-owskich impreza - dodał dziennikarz.

 

"Bierze pan udział w antydemokratycznych protestach"

youtube.com/Gazeta Polska VD

Kolejne pytanie dotyczyło stanowiska redaktora naczelnego "Newsweeka". - Jest pan redaktorem międzynarodowego pisma z pełnym kapitałem niemieckim... - zaczął młody mężczyzna, po czym został wybuczany. - Pozwólmy panu zadać pytanie - apelował Lis.

- Bierze pan udział w antydemokratycznych protestach. Czy uważa pan, że to nie licuje, że jako człowiek, który pracuje dla niemieckiego koncernu, wygłasza pan pod Sejmem antydemokratyczne hasła? - zapytał mężczyzna.

youtube.com/Gazeta Polska VD

- Po pierwsze, to nie jest koncern niemiecki, tylko szwajcarsko-niemiecki, tak gwoli precyzji - odparł Lis. - Ja się nie wstydzę tego, że pracuję dla amerykańskiego tytułu niemiecko-szwajcarskiego wydawnictwa - dodał. - A jeśli chodzi o pana stwierdzenie, że protest, w którym biorę udział, jest antydemokratyczny, to przyznam, że mam poczucie bezradności - stwierdził.

" Dyplom za dbanie o niemieckie interesy"

youtube.com/Gazeta Polska VD

Ostatnia osoba na nagraniu nie zadaje pytania, ale - jak deklaruje - "składa podziękowanie" w formie dyplomu, opatrzonego niemiecką flagą. - Dyplom w uznaniu zasług za szczególne osiągnięcia w dziedzinie szerzenia propagandy i dbania o niemieckie interesy - odczytał mężczyzna, po czym został wybuczany przez tłum (rozległy się też sporadyczne oklaski).

youtube.com/Gazeta Polska VD

- Super, dostałem dyplom i tylko jednej rzeczy nie rozumiem, czy pani Angela Merkel upoważniła pana do przekazania tego dyplomu - zażartował Lis, który odebrał "dokument".

Po tym Lis zapytał też, czy mężczyzna z dyplomem wie, kto jest wydawcą "Gazety Polskiej" (ten fragment wypowiedzi został wycięty z nagrania "Gazety Polskiej". Można go zobaczyć na innym filmie). - Oświecę pana. Wydawcą "GP" jest spółka "Srebrna". A do kogo ona należy? Do partii PiS - stwierdził dziennikarz.

 

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: