O co naprawdę chodzi Kaczyńskiemu? Tomasz Lis tłumaczy to w rozmowie z "Die Welt"

- Jarosław Kaczyński chce się zemścić za to, że gdy ostatnim razem był u rządów przegrał wybory. Teraz chce dokończyć to, co wtedy mu się nie udało - mówi w wywiadzie udzielonym niemieckiemu dziennikowi "Die Welt" Tomasz Lis.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasTomasz Lis przedstawia niemieckim czytelnikom swoje poglądy i wyjaśnia, w jaki sposób PiS ponownie znalazł się u władzy. - Większość wyborców uwierzyła, że Kaczyński będzie się trzymał z boku i ster władzy odda umiarkowanym politykom - twierdzi dziennikarz i dodaje, że "Kaczyński i jego ludzie sprzedawali ich czołową kandydatkę Beatę Szydło jako polską Angelę Merkel".

Zdaniem redaktora naczelnego "Newsweeka" "Polacy zrozumieli jednak, że Beata Szydło jest jedynie marionetką Kaczyńskiego". Lis zastrzega jednak, że Polskę można obecnie porównywać z Węgrami, ale nie z Rosją. - Jesteśmy jeszcze daleko od putinizacji kraju. Pomimo to, ogranicza się tutaj demokratyczne prawa podstawowe - podkreśla dodając, że "Kaczyński likwiduje liberalną demokrację i w ciągu dwóch miesięcy sparaliżował wszystko, co zbudowaliśmy przez 25 lat".

"Prezesa PiS napędzają konflikty"

Pytany o ocenę motywów działania prezesa PiS Lis twierdzi, że Kaczyński "chce się zemścić za to, że gdy ostatnim razem był u władzy przegrał wybory. Teraz chce dokończyć to, co wtedy mu się nie udało" - ocenia dziennikarz.

Jego zdaniem Jarosław Kaczyński chce też przebudować państwo według własnej wizji i popchnąć do przodu dochodzenie w sprawie śmierci jego brata, Lecha. - To, co go generalnie napędza, to konflikt - on potrzebuje wrogów, wtedy dochodzi do najwyższej formy - uważa Lis.

"Niemiecka krytyka jest przeciwskuteczna"

Na pytanie, czy Niemcy powinni krytykować rząd PiS, Tomasz Lis odpowiada, że krytyka z Niemiec, nawet jeśli jest słuszna, w rzeczywistości jest przeciwskuteczna. - Większość reaguje na nią jako naród odruchowo - jak Niemcy, którzy mają tak wielką historyczną winę, śmią pouczać Polaków? - wyjaśnia niemieckim czytelnikom publicysta. I zapewnia, że Polacy chcą pielęgnować dobre relacje z Niemcami i chcą pozostać szanowanym członkiem UE.

Porównując Orbana i Kaczyńskiego Tomasz Lis wyraża przekonanie, że "Orban jest lepszym, bo bardziej zręcznym politykiem", który potrafi "grać na różnych klawiaturach - ma opanowane niemieckie melodie, gra pieśni Putina, wykonuje koncerty dla mediów. Kaczyński nic takiego nie potrafi". Zdaniem dziennikarza, "Viktor Orban cieszy się obecnie, że może scedować na Polskę rolę kozła ofiarnego".

Pytany o to, czy Tomasz Lis spodziewa się wylądować w więzieniu, czy raczej w polityce, redaktor naczelny "Newsweeka" odpowiada, że "wszystko to leży w rękach Jarosława Kaczyńskiego", a w Polsce "jest grupa krytycznych dziennikarzy, których nie będzie on w stanie zmusić do milczenia". Lis podkreśla na zakończenie wywiadu, że protesty przeciwko władzy PiS "nie będą cichsze, lecz będą rosły", aż na koniec "Kaczyńskiemu zabraknie zwolenników".

embed
embed
Zobacz wideo
Więcej o: