PiS wraca do pomysłu przekopu Mierzei Wiślanej. Jeden z priorytetów rządu grozi konfliktem z mieszkańcami i ekologami

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas 1. Kaczyński w 2006: To bardzo ważna decyzja dla tej ziemi, ale i dla Polski

 

2. Wiceminister gospodarki morskiej w 2015: Traktujemy tę sprawę priorytetowo

W 2006 roku ówczesny premier Jarosław Kaczyński zapowiadał: Postanowiliśmy zbudować kanał, który będzie łączył zalew z otwartym morzem. Po kolejnych przegranych wyborach, teraz nowy rząd wraca do tamtego pomysłu. Zdaniem PiS przekop Mierzei Wiślanej zwiększy zatrudnienie w usługach turystycznych, w tym w związanych z żeglarstwem, oraz poprawi możliwości portu morskiego w Elbląg. Przeciwnicy projektu wskazują, że jego realizacja to pewne protesty mieszkańców, szczególnie Krynicy Morskiej, obok której prawdopodobnie powstanie przekop, i konflikt z ekologami - pisze "Rzeczpospolita" .

Wiceminister gospodarki morskiej Jerzy Materna w rozmowie z dziennikiem podkreśla, że "rząd PiS wraca do projektu, który tym razem ma realne szanse na realizację".

Budowa kanału już 2016?

Według zapewnień Materny, resort pracuje nad programem wieloletnim, który przewiduje, że budowa ruszy w 2017 r. Z kolei, jak uważa Andrzej Jaworski, poseł PiS z Gdańska, w optymistycznym wariancie przygotowanie inwestycji może rozpocząć się już w pierwszej połowie 2016 r.

"Rzeczpospolita" przypomina, że budowy kanału od lat domagają się władze Elbląga, którym zależy na rozwoju portu, co utrudnia fakt, że Zalew Wiślany w części jest akwenem polskim, a w części rosyjskim. Jest połączony z Bałtykiem jedynie Cieśniną Piławską, położoną po stronie rosyjskiej, a to z kolei wymaga przy każdym jej przekroczeniu zgody Rosjan.

Szczegółowe plany przeprawy opracował poprzedni rząd

W 2014 roku resort rozwoju i infrastruktury [teraz jest tylko ministerstwo rozwoju -red.] przygotowało dokumentację dotyczącą "Budowy drogi wodnej łączącej Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską" . Kwota, jaka miała by być przeznaczona na realizację całego programu w latach 2015-22 to 878 mln zł.

Plany zakładały, że kanał będzie miał 1,1 km długości i 5 metrów głębokości, czyli tyle, ile wynosi średni poziom morza. Przy kanale miała zostać wybudowana śluza o długości 200 metrów, dzięki której różnica w poziomach wód w Zalewie Wiślanym i w Bałtyku byłaby wyrównywana. Miała ona także zapobiegać mieszaniu się wód z obu akwenów i zanieczyszczeniu bałtyckich plaż. Według planów, w kanale miało być także stanowisko postojowe dla jednostek, które będą czekać na wejście do śluzy.

Komisja Europejska, która zapoznała się z dokumentacją środowiskową, poprosiła o uzupełnienie dokumentacji o skutki przedsięwzięcia na obszary Natura 2000. Chodzi o wpływ budowy kanału na siedliska miejscowej fauny i związanych z tym działań równoważących zmiany w przyrodzie.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: