"The Moscow Times": Rosjanie chcą robić antytureckie koszulki, ale są zależni od dostaw tureckich tkanin

"Rosyjska produkcja koszulek z antytureckimi sloganami została opóźniona z powodu przerw w dostawach materiału z Turcji" - informuje "The Moscow Times".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas W reakcji na wzrost napięcia w stosunkach między Turcją a Rosją po zestrzeleniu rosyjskiego bombowca Su-24, u naszych wschodnich sąsiadów zaczynają być demonstrowane antytureckie nastroje.

Jednym ze sposobów ich manifestowania stała się produkcja patriotycznych, wymierzonych w Ankarę i Erdogana koszulek. " The Moscow Times " jako przykład podaje projekty Aleksandra Konasowa, który na swojej stronie internetowej poza wieloma wzorami ubrań z Władimirem Putinem, reklamuje też np. bluzę z napisem "Niepotrzebne nam tureckie brzegi, skoro mamy Krym i śnieżne Soczi" (Rosja w ramach sankcji zawiesiła ruch turystyczny do Turcji).

Konasow w rozmowie z rosyjskimi mediami podkreślał, że "nasi klienci śledzą wiadomości i chcą wyrazić swoją solidarność". Przyznał też jednak, że sytuacja jest o tyle kłopotliwa, że... Turcja ma w Rosji na rynku tkanin pozycję monopolisty.

I choć on sam twierdzi, że pomimo tego faktu swoją odzież produkuje z rosyjskich materiałów, inna cytowana projektantka - Jekaterina Dobriakowa - przyznaje, że produkcja antytureckich ubrań napotyka obecnie na problemy - właśnie z powodu uzależnienia branży od dostaw z Turcji.

"Wkrótce nie będziemy mogli szyć"

Dobriakowa w rozmowie z radiem RSN miała stwierdzić, że "nie jest w stanie robić antytureckich koszulek, bo ciężarówki z materiałami zostały zatrzymane na granicy". Jak jednak podaje "The Moscow Times" projektantka później precyzowała, że jej słowa zostały przekręcone, bo tak naprawdę nie zamierzała wcale sprzedawać "politycznie zaangażowanych" ubrań.

Potwierdziła jednak, że transporty z tureckimi tkaninami naprawdę zostały zatrzymane. - Wkrótce nie będziemy mogli szyć, bo wszyscy rosyjscy dostawcy współpracują z Turkami, a nie mamy krajowych alternatyw - oceniła.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: