Marszałek Sejmu pisze do szefa PE. Oczekuje "bezstronności i powściągliwości"

To poprzedni Sejm łamał prawo, a jeżeli instytucje UE czepiają się nas, to znaczy, że nie powinny się wtrącać w polską politykę - tak w jednym zdaniu można streścić list Marszałka Sejmu do Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasMarszałek Marek Kuchciński postanowił w liście do Martina Schulza odnieść się do "komentarzy, które pojawiły się w europejskich mediach, w związku z nominowaniem przez Sejm sędziów do polskiego Trybunału Konstytucyjnego". Jego zdaniem sprawa ta najczęściej jest przedstawiana "jednowymiarowo i bez odpowiedniego kontekstu".

Wybiórcza interpretacja wyroku

Marszałek podkreśla, że kryzys konstytucyjny wywołała poprzednia władza, której działania zostały przez nowy Sejm ocenione jako "wysoce kontrowersyjne". "W związku z tym, zostały podjęte natychmiastowe działania legislacyjne w celu naprawy sytuacji, co spotkało się z krytyką niektórych środowisk, opartą głównie na argumentach emocjonalnych" - pisze Kuchciński i dodaje, że nawet ci uczestnicy debaty publicznej, którzy "najbardziej gwałtowanie krytykują ostatnie działania Sejmu", przyznają, że "rozwiązania prawne przyjęte w tym zakresie przez poprzedni Sejm były nieodpowiednie".

Marszałek Sejmu przytacza jednocześnie rozstrzygnięcie TK z 3 grudnia, według którego wybór sędziów Trybunału przez poprzedni Sejm był niezgodny z Konstytucją. Nie wspomina jednak, że chodzi o dwóch sędziów. Wybór pozostałych trzech był konstytucyjny. Nie pisze też o tym, że prezydent Duda miał obowiązek niezwłocznie przyjąć ślubowanie od legalnie wybranych sędziów.

Groźby marszałka

W liście podniesiony zostaje też koronny argument PiS o tym, że nikt - a w tym przypadku "żadna z instytucji międzynarodowych" - nie odniosła się do niekonstytucyjnych rozwiązań prawnych w poprzedniej kadencji Sejmu.

"W związku z tym, należy oczekiwać tej samej bezstronności i powściągliwości w ocenie aktualnej sytuacji - jakakolwiek dysproporcja w reakcjach na działania legislacyjne w Polsce, podjęte przez poprzedni i obecny Sejm, odpowiednio w czerwcu i listopadzie tego roku, mogłaby poddać w wątpliwość i zasadność zaangażowanie instytucji międzynarodowych w procesy demokratyczne w Polsce. Byłoby to oczywiście mylne wrażenie, ale jakże niepożądane" - pisze Kuchciński.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: