Prokuratura: Ewa Tylman jest nadal poszukiwana. W sprawie zatrzymano kolegę 26-latki

To nie jest ten moment, kiedy można przesądzić, że Ewa T. nie żyje. To jedna z hipotez - mówi prokurator Magdalena Mazur-Prus, rzeczniczka prokuratury okręgowej w Poznaniu. Wcześniej policja podała, że poszukiwana od 10 dni 26-latka nie żyje.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas - My nadal poszukujemy ciała Ewy T. i w związku z tym nie możemy mówić, że poszukiwana osoba nie żyje - wyjaśniła rzeczniczka prokuratury w Poznaniu.

Mazur-Prus dodała, że w prokuraturze toczą się czynności z udziałem zatrzymanego w tej sprawie mężczyzny, ale przedwczesne jest twierdzenie, że zatrzymany przyczynił się do śmierci kobiety. My nie mamy w tej chwili takich dowodów - powiedziała prokurator.

Policja: Ewa Tylman nie żyje. Szukamy ciała

Przed południem rzecznik wielkopolskiej policji, mł. inspektor Andrzej Borowiak, na konferencji mówił, że poszukiwana od 10 dni kobieta nie żyje, a do jej śmierci miało dojść w okolicach mostu św. Rocha w Poznaniu.

- W związku z przeprowadzeniem eksperymentu procesowego (odtworzono ostatnią drogę z lokalu do miejsca, gdzie zaginęła 26-latka - red.) i wiedzą operacyjną doszliśmy do wniosku, że Ewa Tylman nie żyje. W sprawie zatrzymaliśmy kolegę poszukiwanej, który mógł przyczynić się do jej śmierci - mówił Borowiak.

- Wiadomo, że kobieta i jej kolega nie byli na moście a w jego okolicach, gdzie doszło do pewnego wydarzenia nad brzegiem Warty. Na tej podstawie doszliśmy do wniosku, że do śmierci przyczynił się mężczyzna, który jako ostatni miał kontakt z Ewą Tylman. Dlatego - jak dodał rzecznik - teraz, poza czynnościami procesowymi, które realizuje już prokurator, policjanci koncentrują się na poszukiwaniu ciała zaginionej kobiety.

Wizja lokalna nad Wartą

Przed południem policjanci przeprowadzili wizję lokalną przy ul. Mostowej i nad Wartą. Nad rzeką zebrało się około 100 mieszkańców; wielu z nich krzyczało "Śmierć za śmierć". Policja musiała oddzielić kolegę Ewy Tylman od mieszkańców, bo mogło dojść do linczu. Nad Wartą był też ojciec zaginionej Andrzej Tylman. - Co zrobiłeś? Czemu mi nie zawiozłeś dziecka do domu? Obróć się, chcę spojrzeć w twarz mordercy - krzyczał zdenerwowany.

Wcześniej mężczyzna powiedział dziennikarzom, że nikt z policji nie poinformował go, że jego córka nie żyje - tę informację miał usłyszeć dopiero z telewizji. Tylman uważa jednak, że dopóki nie znaleziono ciała, nie wolno przesądzać, że jego córka zginęła.

Ewa Tylman zaginęła 23 listopada

- Spodziewamy się, że ciało Ewy Tylman znajduje się w niedużej odległości od mostu św. Rocha. Będziemy bazować na doświadczeniu policjantów rzecznych i specjalnie szkolonych psów - zapowiedział Borowiak.

Jak stwierdził rzecznik wielkopolskiej policji, zatrzymany mężczyzna był już wcześniej przesłuchiwany, teraz powtórzono czynności z udziałem prokuratora i postawiono mu zarzut. Jaki? Policja nie została upoważniona do podania ani treści zarzutu, ani tego, co dokładnie wydarzyło się w okolicy mostu św. Rocha. Jednak jak nieoficjalnie dowiedziała się poznańska "Gazeta Wyborcza" , na razie chodzi o zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci.

Ewa Tylman zaginęła w niedzielę 23 listopada. Tego dnia wieczorem spotkała się ze znajomymi w kręgielni. Stamtąd przenieśli się do innego lokalu przy ul. Wrocławskiej, a potem - do klubu przy tej samej ulicy. Ok. godz. 3 Ewa wyszła z klubu ze swoim kolegą. Ostatni raz monitoring zarejestrował ich o godz. 3.24 przy ul. Mostowej, koło hotelu Ibis.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: