Tata tłumaczy synkowi, co stało się w Paryżu. Maluch nie daje za wygraną: Oni mają pistolety. Mogą nas zabić

Kilkuletnie dziecko nie rozumiało dokładnie, co stało się w Paryżu i jakie będą tego konsekwencje. Bało się jednak, że wraz z rodziną, będzie musiało wyjechać z Francji. Na szczęście tata potrafił wszystko wytłumaczyć.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasDziennikarz "Le Petit Journal" zapytał kilkuletniego chłopca, czy rozumie, dlaczego napastnicy dokonali zamachów w Paryżu. Ten nie miał wątpliwości. "Tak, to bardzo, bardzo źli ludzie" - odpowiedział, a po chwili dodał, że trzeba być bardzo ostrożnym, bo inaczej trzeba będzie się wyprowadzić.

Wtedy wtrącił się tata chłopca. - Nie martw się. Nie wyprowadzimy się. Francja jest naszym domem - powiedział. - Ale tu są źli ludzie, tato - zauważył kilkulatek, a tata wyjaśnił mu, że "źli ludzie są wszędzie". Syn nie dawał jednak za wygraną: - Oni mają pistolety. Mogą nas zastrzelić. - Mogą mieć pistolety, ale my mamy kwiaty. Zobacz, wszyscy układają tu kwiaty. Tak walczą przeciwko pistoletom - tłumaczył spokojnie tata. Wyjaśnił też, że świece są po to, by pamiętać o ludziach, którzy odeszli dzień wcześniej.

Chłopiec chwile myślał i podsumował: - Kwiaty i świece są tu, żeby nas chronić.

129 ofiar zamachów w Paryżu

W nocy z piątku na sobotę terroryści zabili w Paryżu co najmniej 129 osób, w tym ponad 100 zakładników uwięzionych w sali koncertowej Bataclan. Do serii zamachów doszło w sześciu różnych miejscach Paryża - m.in. w okolicach stadionu, gdzie rozgrywano mecz Francja-Niemcy. Do zamachu przyznało się Państwo Islamskie. Zagroziło też Francji kolejnymi atakami. Czytaj więcej >>

Po tragicznych wydarzeniach w Paryżu prezydent Hollande ogłosił stan wyjątkowy, wprowadzono także kontrole na granicach. CO WIEMY O ZAMACHACH W PARYŻU? CZYTAJ >>

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: