Paszport znaleziony przy terroryście z Paryża należał do uchodźcy? Śledztwo trwa

Syryjski paszport znaleziony przy jednym z terrorystów w Paryżu należał do osoby, która rejestrowała się jako uchodźca na greckiej wyspie Leros - podają greckie władze. Dokument mógł być jednak podrobiony. AFP i Reuters podają, że także drugi napastnik mógł dostać się do Francji przez Grecję.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasFrancuskie władze zwróciły się do Grecji o sprawdzenie odcisków palców dwóch mężczyzn biorących udział w ataku we Francji (wyników jeszcze nie ma). W przypadku jednego z nich chodziło także o sprawdzenie syryjskiego paszportu znalezionego przy ciele terrorysty.

Nikos Toskas, grecki minister bezpieczeństwa publicznego, poinformował że właściciel dokumentu 3 października przebywał na greckiej wyspie Leros. Nie wiadomo, czy dokument sprawdzały później służby innych krajów. Grecka policja poinformowała zaś, że posiadaczem paszportu był młody mężczyzna, który przybył do Grecji na niewielkim promie z Turcji z grupą 69 imigrantów.

Janis Kutsomitis, grecki analityk współpracujący ze światowymi mediami, podkreśla że nie ma pewności, czy posiadacz paszportu i zabity terrorysta to ta sama osoba.

Drugi terrorysta także podawał się za uchodźcę?

Reuters podkreśla, że odcisków palców zebranych w Paryżu jeszcze nie zweryfikowano. - Jest bardzo prawdopodobne, że drugi z podejrzanych również przybył przez Grecję. Śledztwo trwa - cytuje Reuters greckie źródło rządowe. Wcześniej AFP powołując na grecką stację telewizyjną Mega pisało, że odciski drugiego z mężczyzn wskazują, że ich posiadacz przybył do Grecji z grupą uchodźców. Terrorysta miał tam być w sierpniu.

Reuters podkreśla, że dokumenty i odciski palców muszą zostać porównane ze szczątkami terrorystów w Paryżu. Nie wiadomo bowiem, czy islamiści dotarli do Grecji jako uchodźcy czy też posługiwali się podrobionymi bądź skradzionymi dokumentami. Na takie zagrożenie wskazuje także amerykański wywiad - podaje CBS.

Terroryści bardzo często posługują się fałszywymi dokumentami. We wrześniu dziennikarz "The Daily Mail" za 2 tys. dolarów kupił w Turcji paszport i prawo jazdy z danymi jednego z bojowników zabitych w Syrii. ISIS ma być w posiadaniu wielu kompletów oryginalnych, ale niewypełnionych dokumentów skradzionych z rządowych magazynów w Syrii.

Podrobione dokumenty wykorzystywane są przez terrorystów do podróży po Europie i życia pod przykrywką - by zatuszować ich wcześniejsze przestępstwa.

Francuska prokuratura zrewidowała w sobotę liczbę zamachowców z ośmiu do siedmiu, dodając, że sześciu z nich "wysadziło się w powietrze". Potwierdziła ponadto, że jednego z nieżyjących napastników w sali Bataclan zidentyfikowano jako 30-letniego Francuza, który był notowany, ale nigdy nie przebywał w więzieniu.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: