Ten mężczyzna nazywa się Taylor Swift. I nie ma lekko w życiu

Ciężko jest nazywać się Taylor Swift. Zwłaszcza jeśli jesteś 30-letnim, brodatym fotografem z Seattle.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasPrzez 20 lat jego imię nie robiło na nikim wrażenia. Jak opowiedział w rozmowie z Huffington Post, wszystko zmienił album nowej piosenkarki, wydany w 2006 roku. - Gdy po raz pierwszy usłyszałem o Taylor Swift, pomyślałem, że zobaczę, kto to jest - powiedział Swift. - Poszukałem w sieci. Zobaczyłem, że zajmuje się muzyką country i że pisze własne teksty. Wyglądała na miłą osobę. Nie zajmowałem się tym więcej.

Lawina maili

Po 2006 roku artystka stawała się coraz popularniejsza. A fotograf zaczął dostawać listy od jej wielbicieli. Musiał zrezygnować ze swojego konta taylorswift@gmail.com. Przez listy fanów często nie był w stanie przeczytać wiadomości skierowanych do niego.

Od tamtej pory przestał też pojawiać się w wyszukiwarkach internetowych. Wszelkie jego publikacje i informacje o nim zostały zepchnięte lawiną informacji o piosenkrace .

Dziś dla Taylora nawet przedstawienie się nieznajomemu bywa kłopotliwe. - Kiedy ludzie słyszą, jak mam na imię, nie mogą uwierzyć - mówi. - Dopytują po kilka razy, czy naprawdę tak się nazywam.

Mogło być gorzej

Przyznaje jednak, że dzielenie imienia i nazwiska z popularną piosenkarką ma też swoje plusy. Jego ulubionym są listy od fanów. - To mi świetnie robi na samoocenę. Otwieram listy i czytam: "Jesteś piękny, masz wielki talent, inspirujesz mnie, masz śliczny głos". To wspaniałe! - śmieje się Swift. - A zresztą, mogło przecież być gorzej - dodaje.

Fotograf z Seattle nie jest jedynym Amerykaninem, który nazywa się dokładnie tak, jak piosenkarka. W USA mieszkają przynajmniej 54 osoby o nazwisku Taylor Swift. Większość z nich to kobiety koło 20-stki - tak jak piosenkarka. Imię "Taylor" znalazło się ostatnio na liście 10 najpopularniejszych imion żeńskich w Stanach Zjednoczonych.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: