"Burza" wokół jednego wpisu. Liroy: "Nie ja go napisałem". Więc kto? Przyznaje się administrator...

Cała sprawa wydawała się kuriozalna: strona na Facebooku kpiła z Piotra Liroya-Marca, a ten we wpisie zagroził prokuraturą. Jednak wokół wpisu urosła mała afera, gdy sprawę opisały media, Liroy oświadczył, że nic takiego nie napisał, a głos zabrał administrator jego fanpage'a.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasSatyryczna strona na Facebooku, kpiąca tego, że Liroy zostanie posłem, pojawiła się tuż po wyborach. Na początku tygodnia na stronie pojawił się wpis z oficjalnego fanpage'a muzyka : "zgłaszam na prokuraturę istnienie tej strony jako szkalowanie posła na Sejm RP".

- Czy Liroy powinien czuć się obrażony? Nie sądzę, jeśli ma trochę poczucia humoru - mówił wtedy w rozmowie z nami twórca satyrycznej strony. Później szerzej odniósł się do sprawy w "liście otwartym do Piotra Liroya-Marca".

"Zdawaliśmy sobie sprawę, że mimo zawarcia w nazwie słów 'nieoficjalny fanpage', kilka osób nie zrozumie satyry. Ale z drugiej strony - czy warto przejmować się ludźmi, którzy wierzą, że możemy wylądować na Słońcu, jeżeli tylko polecimy tam w nocy?" - czytamy w liście.

"Pisanie ultimatum połączonego ze straszeniem więzieniem na fejsbukowym wallu w stosunku do dwóch studenciarzy, nawet naszym zdaniem jest trochę nie teges (pisownia oryginalna)", stwierdzili administratorzy strony.

Już "zupełnie poważnie" twórcy strony zwrócili uwagę, że teraz Liroy jest "demokratycznie wybranym reprezentantem narodu", co wiąże się ze znoszeniem różnych form krytyki i satyry.

"Żeby takie coś napisać..."

Do sprawy wpisu z groźbą "doniesienia na prokuraturę" sam Piotr Marzec odniósł się dwukrotnie, najpierw na swojej stronie, później w nagraniu. - Prawda jest taka, że tego posta na pewno nie napisałem ja - stwierdził Liroy. - Musiałbym być totalnie nienormalny, żeby takie posty pisać - dodał.

"Jeżeli komukolwiek do głowy przyszła myśl, że mógłbym kiedykolwiek napisać ten szeroko omawiany post to znacie mnie BARDZO SŁABO (pisownia oryginalna)" - stwierdził z kolei w wpisie na swoim fanpage'u.

"Celowo podszyłem się pod Piotra Liroya-Marca"

Kto w takim razie napisał o "zgłaszaniu na prokuraturę"? Przyznał się do tego jeden z administratorów oficjalnego fanpage'a Liroya (który zarządza też stroną RUCH JOW Kielce).

"Celowo podszyłem się pod Piotra Liroya-Marca z pełną świadomością do kogo kieruje swój post, by pokazać, że podszywanie się pod kogoś nie jest żadną satyrą", stwierdził.

Administrator strony Liroya skrytykował media, które - jego zdaniem - nie sprawdziły, kto w rzeczywistości jest autorem wpisu. Tyle że, wbrew temu co pisze zarządzający stroną muzyka, nikt poza administratorami nie może zobaczyć, kto jest autorem danego wpisu na stronie.

Dostało się też twórcom satyrycznego fanpage'a, którzy mieli "dać się nabrać, czym skompromitowali kompletnie, obnażając swoje prawdziwe intencje" oraz "wciągać w swoją nagonkę media".

"Niezła przysługa..."

"Administrator JOW Kielce napisał, że 'celowo podszył się pod, aby pokazać, że podszywanie nie jest żadną satyrą'. Owszem, pokazałeś co się dzieje, jeżeli podszywając się pod kogoś straszysz ludzi sądem podpisując się jego imieniem i nazwiskiem" - napisali twórcy satyrycznej strony.

"Narobiłeś Piotrowi potwornego smrodu, który MY teraz musimy czyścić a nie jesteśmy pewni, czy wystarczy nam odświeżacza. Niezła przysługa, prawdę mówiąc" - ocenili.

Administratorzy przeprosili Liroya za "całe zamieszanie". "Mieliśmy przez ostatnie lata wystarczająco wiele przykładów żałosnego krętactwa i festiwalu wymówek ze strony polityków, więc miło widzieć kogoś, kto się do tego nie ucieka", napisali.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: