Pies przewodnik niewpuszczony do restauracji. Klientka pisze na FB, restauracja natychmiast reaguje. Pozytywnie!

Pani Aga Ferenc wybrała się wczoraj do warszawskiej restauracji Trattoria Rucola na Miodowej. Jeden z jej znajomych, niepełnosprawny na wózku, chciał wejść z psem przewodnikiem. Obsługa się nie zgodziła. Rozżalona klientka poskarżyła się na Facebooku. A restauracja zareagowała: przeprosiła i zapowiedziała konsekwencje wobec swoich pracowników.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas "Drodzy, właśnie nas nie wpuszczono do lokalu ze względu na psa przewodnika, który towarzyszy mojemu niepełnosprawnemu przyjacielowi, poruszającemu się na wózku. Ani kelner, ani tym bardziej manager nie wykazali się odpowiednim poziomem kultury osobistej, zrozumienia ani nawet zwykłej ludzkiej serdeczności" - napisała na Facebooku Aga Ferenc. "Ogromne rozczarowanie, niebywała ignorancja" - skomentowała.

Restauracja reaguje, przeprasza...

Właściciele restauracji zareagowali, gdy tylko dowiedzieli się o sprawie. Przeprosili za działania obsługi lokalu na Miodowej:

"Szanowni Państwo, w nawiązaniu do wczorajszego zajścia w Trattorii Rucola przy ul. Miodowej chcielibyśmy oświadczyć, że w polityce naszej firmy absolutnie nie ma zgody na takie zachowanie, jakiego dopuścili się pracownicy lokalu. Mamy w swoich rodzinach osoby niepełnosprawne i nie przyszło nam do głowy, że musimy naszym pracownikom tłumaczyć rzeczy oczywiste, za co chcielibyśmy wszystkich Państwa niniejszym serdecznie przeprosić!" - napisała restauracja.

...i wyciąga konsekwencje wobec pracowników

W napisanym pod postem oświadczeniu Trattoria Rucola podkreśliła też, że "brak wiedzy na temat tego, jak ważne są psy przewodnicy dla osób niepełnosprawnych, w żaden sposób nie usprawiedliwia zachowania managera ani kelnera". Właściciele restauracji poinformowali, że "w tej chwili" wyciągają konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych. Wytłumaczyli też, dlaczego na ich reakcję trzeba było dość długo czekać - klientka restauracji napisała na jej nieoficjalnym profilu na Facebooku.

"Przepraszamy, że dopiero teraz reagujemy na post pani Agi Ferenc, ale został on udostępniony na profilu stworzonym przez gości, a nie przez nas. Raz jeszcze przepraszamy z całego serca Panią Agę Ferenc, jej przyjaciela, a także wszystkich Państwa, którzy poczuliście się urażeni i zniesmaczeni zachowaniem naszych pracowników!" - napisała restauracja. W dalszej rozmowie wręcz poprosiła o zasugerowanie kogoś, kto mógłby przeprowadzić szkolenie dot. osób niepełnosprawnych dla jej pracowników.

"Nasza restauracja jest otwarta dla wszystkich"

- Od początku działania naszej restauracji jesteśmy i w zamyśle, i w praktyce otwarci dla wszystkich. Cieszymy się, gdy odwiedzają nas różni goście: studenci, biznesmeni, a także osoby niepełnosprawne - podkreślał w rozmowie z nami współwłaściciel restauracji Konrad Komorowski.

- Taka sytuacja jest niedopuszczalna i zdarzyła się u nas po raz pierwszy - mówił Komorowski. - Ubolewamy, że doszło do tego incydentu - dodał współwłaściciel i zaznaczył, że poza przeprosinami zamierza położyć większy nacisk na uwrażliwienie pracowników na tego typu sytuacje.

- Przeprowadzimy dodatkowe szkolenia w tym zakresie zarówno dla obsługi, jak i menedżerów - obiecał. - Sami dobitnie rozumiemy, jak ważny jest pies przewodnik, ponieważ w naszej rodzinie też są osoby niepełnosprawne - podkreślał Komorowski.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: