Jedna rozmowa pokazuje, jak mało Brudziński wie na temat ustawy o uzgadnianiu płci

- Jako ojciec chcę, by w naszym społeczeństwie kierować się zdrowym rozsądkiem, a nie szaleństwem czy modą - mówił na antenie TVN 24 poseł PiS Joachim Brudziński. Dalej było tylko gorzej.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasPrezydent Andrzej Duda zawetował wczoraj ustawę o uzgodnieniu płci. Przepisy miały uprościć procedurę korekty płci wpisanej m.in. w akt urodzenia, ale nie dotykały kwestii medycznych.

- Ta ustawa otwierała furtkę do tego, aby tego typu decyzje [o korekcie płci] podejmować w dużej mierze w sposób uznaniowy. Nie chcę nikogo straszyć, ale jako ojciec chcę, by w naszym społeczeństwie kierować się zdrowym rozsądkiem, a nie szaleństwem czy modą - mówił w programie "Piaskiem po oczach" Brudziński. Po tych słowach między nim a prowadzącym Konradem Piaseckim doszło do poniższej wymiany zdań:

J.B. - Wyobrażam sobie sytuację, że jeżeli uchylilibyśmy furtkę do tego typu postaw, za chwilę mogłoby się okazać, że ktoś wpadłby na znakomity pomysł: skoro np. wskutek określonych profitów wynikających z faktu, że jest się kobietą... Bo takie profity są. K.P. - Ale jakie? Wiek emerytalny do tej pory był, dzisiaj już nie ma. J.B. - Ale będzie, proszę mi wierzyć. K.P. - I teraz zakładamy... Że co, że ktoś chciałby przejść wcześniej na emeryturę? J.B. - Na przykład.

- Sama nasza rozmowa w tej chwili jest zupełnie bez sensu, bo na szczęście prezydent okazał się człowiekiem zdroworozsądkowym i zawetował to, co próbowano tutaj przemycić pod płaszczykiem tego, co próbowano wymusić również na politykach - tłumaczył polityk.

Co - jego zdaniem - próbowali przemycić zwolennicy ustawy? Rzecz jasna małżeństwa jednopłciowe.

Korekta płci to nie jest banalny zabieg

Czy to możliwe, by ktoś chciał "zmieniać" płeć np. dla korzyści emerytalnych? Procedura korekty płci nie jest prosta: do złożenia wniosku o uzgodnienie płci niezbędne jest uzyskanie orzeczeń wydanych przez dwóch niezależnych specjalistów, "stwierdzających utrwalone występowanie tożsamości płciowej odmiennej od płci metrykalnej".

Diagnoza u takich specjalistów jest trudna i długa, niejednokrotnie trwa nawet dwa lata. Dopiero po jej postawieniu osoba transseksualna może rozpocząć terapię hormonalną.

O korektę płci prawnej (czyli zmianę imienia) można się ubiegać w sądzie dopiero, gdy w ciele osoby transseksualnej w wyniku terapii hormonalnej zajdą "trwałe zmiany". Operacyjnej korekty płci można też dokonać w Polsce legalnie dopiero po wygranej procesu - ewentualny zabieg na narządach płciowych wiąże się z pozbawieniem płodności, czego zabrania polskie prawo.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: