"El Faro" z pięcioma Polakami na pokładzie stracił napęd tuż przy oku huraganu. Od dwóch dni nie ma z nim kontaktu

Ostatni kontakt z kontenerowcem ?El Faro? miał miejsce w czwartek rano. Płynąca z Jacksonville na Florydzie do San Juan w Puerto Rico jednostka straciła napęd i dryfowała około 35 mil na północ od Crooked Island na Bahamach. Los załogi - w tym pięciu Polaków - jest nieznany.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas- Ten statek jest unieruchomiony właściwie tuż przy oku huraganu "Joaquin" - mówi dla NBC New York kpt. Mark Fedor z amerykańskiej straży przybrzeżnej . - Będziemy próbować do niego dotrzeć i uratować ludzi. Wykorzystamy wszystkie możliwości operacyjne, jakie mamy - dodaje.

Statek w niebezpieczeństwie

Sytuacja "El Faro" była bardzo zła. Około 7.30 rano w czwartek miejscowego czasu jednostka wezwała pomoc. Załoga informowała, że statek stracił napęd, dryfuje w przechyle wynoszącym 15 stopni i zaczął nabierać wody - choć ten przeciek udało się utrzymać pod kontrolą. To była ostatnia wiadomość, jaką przysłał - pisze "New York Post".

Zbudowany w 1975 r. kontenerowiec przeszedł niedawno remont kapitalny. Wiózł swój zwykły ładunek - produkty spożywcze, samochody i inne towary detaliczne do Puerto Rico. Na pokładzie jednostki było 28 obywateli amerykańskich i pięciu polskich.

Mike Hanson, przedstawiciel właściciela statku "Tote Maritime Puerto Rico", powiedział agencji Reuters, że brak kontaktu od czwartku jest "bardzo nietypowy" - jednostka była wyposażona w transponder radarowy, telefon satelitarny i lokalizatory GPS na kontenerach. - Sprawdziliśmy wszystkie - zapewnił.

Huragan utrudnia akcję ratunkową

Ratownikom ze straży przybrzeżnej w Miami przeszkadzają niskie chmury, które utrudniają obserwację i praktycznie uniemożliwiają nawiązanie kontaktu wzrokowego ze statkiem. Niska pokrywa chmur zakłóca też komunikację satelitarną.

Do tego "Joaquin", choć w ostatnich dniach osłabł z kategorii 4 do 3 (w 5-stopniowej skali) i zmienił kierunek tak, że najprawdopodobniej ominie wschodnie wybrzeże USA, to wciąż jest silny. Fale na morzu w zasięgu jego działania dochodzą do wysokości 9 metrów, wiatr osiąga prędkość do 205 km/godz. W piątkowy wieczór miejscowego czasu akcję ratunkową przerwano z powodu zapadających ciemności. Ratownicy rozpoczną poszukiwania o brzasku.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: