Kolejny absurd kieleckich przystanków za 32 mln zł. By sprawdzić rozkład, trzeba stać na jezdni

Koszt budowy jednego przystanku to 400 tys. zł. Kielczanie wymieniali już wiele ich wad - poczynając od ceny, a na braku użytkowości kończąc. Teraz okazuje się, że przystanki są także niebezpieczne.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasGdy organizacja Zielone Kielce przeprowadziła żartobliwy test przystanków, nowe wiaty wypadły gorzej od... ziemniaka. Ten wprawdzie nie chroni przed deszczem i słońcem i nie generuje dochodu, ale jest przyjazny dla środowiska.

32 mln zł za 81 przystanków

Cała inwestycja obejmuje 32 mln zł, a więc jeden przystanek będzie kosztował około 400 tys. zł. Zdaniem Miejskiego Zarządu Dróg koszt jest usprawiedliwiony, m.in. dlatego, że wiaty mają być zbudowane z hartowanego szkła i zostaną pomalowane farbą odporną na mocz. Mniej więcej połowę kwoty pochłoną natomiast roboty drogowe wokół przystanków.

Wątpliwości w związku z wysoką ceną inwestycji ma CBA, które zainteresowało się sprawą przetargów na przystanki. Pod koniec września agenci otrzymali od MZD pełną dokumentację i aktualnie sprawdzają, czy podczas przetargów nie było nieprawidłowości i uchybień.

Rozkład na jezdni

Kieleckie przystanki to jednak nie tylko brak funkcjonalności i koszta, ale też zagrożenie w ruchu drogowym. Jeden z kielczan zarejestrował na wideo, jak starsza osoba, by sprawdzić rozkład jazdy, musi wejść na jezdnię. "Przystanek nie jest jeszcze skończony, ale jednak jest oddany w użytkowanie. Dlatego zaskakuje fakt, że aby sprawdzić rozkład jazdy trzeba wejść na jezdnię (!) będącą buspasem" - podano w opisie filmu.

Kierowca zauważa też, że rozkład można było ustawić po stronie chodnika, jednak "narażałoby to na dewastację świeżo (lub 'jeszcze nie') posianą trawę".

 

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: