Zabiła, broniąc się przed gwałtem. Sąd: Jest niewinna. Działała w afekcie

20-letnia Alicja K. została uniewinniona od zarzutu zabójstwa. Łódzki sąd uznał, że kobieta działała w granicach obrony koniecznej i zabiła napastnika, który - według jej zeznań - usiłował ją zgwałcić.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasAlicję K. znalazł przy drodze przejeżdżający kierowca - kobieta była zakrwawiona i półnaga. Policji powiedziała, że zabiła mężczyznę w domu oddalonym o 300 metrów od miejsca, z którego ją zabrano.

Gdy policjanci dotarli pod wskazany adres, znaleźli zakrwawione ciało Łukasza M. Ofiara miała rany cięte na twarzy, klatce piersiowej, brzuchu i plecach.

Badanie wykazało, że Alicja K. była pod wpływem alkoholu, według Gazety Wyborczej miała 2,17 promila alkoholu w organizmie. Do tragedii doszło w nocy z 27 na 28 marca 2014 roku w Sójkach koło Kutna.

Mężczyzna był agresywny, chciał wymusić stosunek

Kobieta zeznała, że gdy szła do domu wzdłuż drogi, nieznany mężczyzna zatrzymał się i zaproponował, że ją podwiezie. Po drodze Grzegorz O. kupił jeszcze alkohol i razem z Alicją pojechali do domu jego kolegi - Łukasza M. Kierowca w trakcie zabawy pożegnał biesiadników i wyszedł.

Alicja K. zeznała, że w nocy obudził ją nagi Łukasz M. Mężczyzna miał być agresywny, próbował też nakłonić ją do stosunku. W obronie przed napastnikiem kobieta chwyciła nóż - na podstawie ran kłutych biegli ustalili, że ciosy zostały zadane nieprecyzyjnie i gwałtownie.

Ślady cięć znajdowały się na twarzy, klatce piersiowej i plecach, ale śmiertelna okazała się rana w okolicach serca. Po wszystkim dziewczyna wybiegła z mieszkania.

Alicja K. działała w afekcie

Biegły badający sprawę stwierdził, że Alicja działała w stanie silnego wzburzenia. Oskarżona od początku przyznawała się do winy, twierdziła jednak, że zrobiła to w obronie przed gwałtem.

Prokuratura zarzucała Alicji przekroczenie granic obrony koniecznej, za co groziło jej do 10 lat pozbawienia wolności. Według rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w łodzi śledczy mają wątpliwości. - Najpewniej oskarżona była już w bezpiecznej odległości od 32-latka i mogła uciekać, ale zamiast tego wzięła nóż i zadała śmiertelne ciosy - wyjaśnia.

Innego zdania był sąd, który uniewinnił oskarżoną, stwierdzając, że działała w granicach obrony koniecznej. Wyrok jest nieprawomocny, prokuratura zapowiada apelację.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!