Pan Mariusz kupił działkę. Gdy przeciął kable ze studzienki... odciął łączność wojsku, policji i w sądzie

Działka kupiona przez Mariusza Kołodzieja była wcześniej własnością wojska. Gdy nowy właściciel zaczął ją porządkować po zakupie, przeciął kable ze studzienki. Po dwóch godzinach na miejsce przyjechała policja i zarzuciła mu sabotaż. O przypadku pana Mariusza napisała "Nowa Trybuna Opolska".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Pan Mariusz kupił działkę od Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. Już jako nowy właściciel próbował się dowiedzieć, do czego służą i czyje są znalezione w studzience przewody. Gdy nie udało mu się uzyskać tej informacji, przeciął je - mężczyzna założył, że skoro WAM przez cztery miesiące nie odpisała na jego pismo, instalacja nie należy do wojska.

Dwie godziny po przecięciu kabli na miejscu zjawiła się policja. "Po przecięciu kabli okazało się, że jeden z nich służył do zarządzania patrolami i radiowozami w Opolu, ale komenda wojewódzka nie ma jego dokumentacji. Później pojawiła się jeszcze Żandarmeria Wojskowa, choć wojsko przecież wcześniej zapewniało mnie, że kable nie są ich" - cytuje słowa pana Mariusza "Nowa Trybuna Opolska".

Okazało się, że po odcięciu przewodów łączności nie ma nie tylko policja, ale też Sąd Rejonowy w Opolu i Komenda Wojskowa. Sprawą zajmie się teraz policja, która sprawdzi, dlaczego na działce należącej kiedyś do wojska znajdowała się niezabezpieczona studzienka.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: