To prawdopodobnie pierwsza taka obietnica wyborcza. "Jeśli będę prezydentem, będziemy pić więcej"

Senator Lindsey Graham to jeden z kandydatów w wyścigu o Biały Dom. Choć według sondaży na prezydenturę nie ma najmniejszych szans, podczas spotkania z wyborcami złożył bardzo nietypową obietnicę. - Jeżeli zostanę prezydentem, będziemy pić więcej - zapowiedział. Dlaczego?

Lindsey Graham jest członkiem Partii Republikańskiej i senatorem z Karoliny Południowej. Portal Brobible.com ironizuje, że na prezydenta nie wybrałaby go nawet jego własna rodzina: Graham w swoich przemówieniach nawołuje do wojny, grozi śmiercią Muzułmanom i popiera segregację rasową na Południu. Na szczęście bliscy senatora nie muszą się martwić, że wprowadzi swoje pomysły w życie - według sondaży może liczyć tylko na minimalne poparcie.

Obietnica złożona przez Grahama jest jedną z tych nielicznych zapowiedzi, które mogą zostać dotrzymane. - Jeżeli zostanę prezydentem, będziemy pić więcej - oświadczył wyborcom ze stanu Iowa. Mówiąc "my", senator miał na myśli oczywiście na myśli siebie i swoje otoczenie, które w przypadku wygranej trafiłoby do Białego Domu.

Aby w pełni rozumieć wypowiedź Grahama, trzeba poznać jednak jej kontekst. Senator opowiadał wyborcom, że gdy republikański prezydent Ronald Reagan spotkał się kiedyś na kolacji ze spikerem Izby Reprezentantów Tipem O'Neillem, obaj panowie potrafili się świetnie bawić mimo dzielących ich poglądów. Zdaniem Lindseya miały na to wpływ podawane do posiłku drinki.

Graham zapowiedział, że jeśli jego partia wybierze go na oficjalnego kandydata ugrupowania, przejmie ten model współpracy. Co więcej, już jako prezydent "napije się z każdym Demokratą, który będzie chciał pomóc mu w stawianiu czoła wyzwaniom stojącym przed krajem". - Po kilku drinkach będziemy mogli pracować razem - mówił.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: