Ks. Sowa: "Można napisać artykuł, nie pytając bohatera". Hajdarowicz: "Kazi, przykro mi. Może się wyniesie"

W piątkowym dodatku do "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł o ks. Kazimierzu Sowie z jego wypowiedziami. Bohater twierdzi jednak, że nie udzielał wywiadu dziennikarzowi. I zawiadomił o tym wydawcę. Hajdarowicz: "Przykro mi, że mam takich ludzi w redakcji. Może się wyniesie".

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas W piątkowym dodatku do "Rzeczpospolitej" pojawił się artykuł Tomasza Krzyżaka o księdzu Kazimierzu Sowie. "Nazywają go ojcem Rydzykiem dla lemingów. Nic dziwnego. Ksiądz Kazimierz Sowa działa na pograniczu Kościoła i Platformy Obywatelskiej i nie ukrywa, że z wieloma politykami tej partii utrzymuje przyjazne stosunki, udziela im ślubów i chrzci dzieci" - czytamy.

Wypowiedzi z wywiadu

W tekście pojawiają się też wypowiedzi księdza. Część z nich opatrzona jest wzmianką, że cytaty pochodzą z innych wywiadów (nie wyszczególniono z których): "- Nasz proboszcz był zaprzeczeniem wiejskiego proboszcza. Był bardzo nowoczesny, otwarty, o bardzo zdrowej i niezdewociałej pobożności - opowiadał w jednym z wywiadów sam ks. Sowa".

Pod niektórymi jednak żadnej wzmianki nie ma: "- My zarabiamy gębą, a on pracą własnych rąk - stwierdza ks. Sowa". To może sugerować, że autor - Tomasz Krzyżak - przeprowadził wywiad z ks. Sową.

"Genialni dziennikarze potrafią jeszcze więcej"

Sam ksiądz jednak temu zaprzecza. Napisał na Facebooku, zwracając się bezpośrednio do wydawcy "Rzeczpospolitej" Grzegorza Hajdarowicza: "Jeśli kiedyś będziesz się zastanawiał, czy można napisać artykuł o kimś, nie zamieniając z "bohaterem" tekstu ani jednego słowa (choć gość mieszka parę przecznic od autora), to podpowiem ci: genialni dziennikarze pracujący w Twojej gazecie potrafią jeszcze więcej" - pisze ks. Sowa. "Wiedzą co kto myśli, nawet co powie i dlatego nie muszą tracić czasu na takie pierdoły jak sięganie do źródeł" - dodaje.

Hajdarowicz odpowiedział: "Przykro mi, że mam takich ludzi w redakcji". Dodał też, że ma nadzieję, że "szybko zmienią pracę i wyniosą się z mojej spółki do godniejszej, takiej która wydaje dwa "rzetelne" tygodniki ze stale malejącym nakładem".

"Te wypowiedzi będą pięknie wyglądały w sądzie pracy"

Na Twitterze zawrzało. Krytyczne głosy były skierowane głównie w stronę Hajdarowicza.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: