Ile prądu zużywasz, nawet o tym nie wiedząc? I ile to kosztuje? Sprawdziliśmy

Ostatnie upały okazały się dużym problemem dla elektrowni, a rząd apelował o oszczędzanie energii. Czy można to osiągnąć wyłączając telewizory, zamiast pozostawiając je w trybie czuwania? Tylko w niewielkim stopniu. W domach mamy jednak inne, dużo bardziej "prądożerne" urządzenia.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasJak oszczędzać prąd i jednocześnie nie rezygnować z używania domowych sprzętów? Jednym z często doradzanych sposobów jest wyłączanie urządzeń, zamiast pozostawianie ich w trybie czuwania.

Wyłączając komputer czy telewizor za pomocą pilota, ekrany automatycznie przechodzą w tryb czuwania. Sprawdzony przez nas monitor zużywał w tym trybie 2,4 W, a telewizor - 0,7 W. To bardzo niewielkie ilości prądu - przez rok kosztowałoby to nas odpowiednio niecałe 12 zł i 3,3 zł.

Podobnie jest z podłączonym laptopem czy mikrofalówką. Każde z nich, nawet gdy nie jest włączone, pobiera energię, za którą przez rok zapłacimy ok. 6 zł.

Wyłączając dekoder oszczędzisz nawet 80 zł

Nowoczesne monitory i telewizory są stosunkowo oszczędne. Jednak inne urządzenia kosztują nas więcej - nawet gdy są "uśpione". Ze sprawdzonych przez nas urządzeń najwięcej energii pobierał dekoder telewizyjny. W trybie czuwania zużywa on ok. 15 W, co przez rok kosztuje ponad 80 zł.

Niewiele mniej, bo ponad 10 W pobiera router, co w przeliczeniu daje koszt ponad 50 zł. Z kolei niecałe 40 zł na rok kosztuje wieża Hi-Fi, będąca w trybie czuwania.

Jak to wyliczyliśmy?

Do obliczeń rocznych kosztów przyjęliśmy, że średnia cena energii dla odbiorców indywidualnych to 56 gr za 1 kWh. Cena roczna została wyliczona przy założeniu, że urządzenie jest w stanie czuwania 24 godz. na dobę przez cały rok.

Oczywiście włączone urządzenia pobierają dużo więcej energii, jednak jak widać z naszych obliczeń, pamiętając o wyłączaniu niektórych sprzętów domowych łatwo możemy oszczędzić 100-200 zł w ciągu rok. Szczególnie, jeśli mamy np. kilka dekoderów.

Należy zwracać uwagę głównie na starsze urządzenia, gdyż te najczęściej są bardziej "prądożerne". Koszt energii można policzyć ręcznie lub przez dostępne w sieci kalkulatory , a zużycie prądu danych urządzeń sprawdzić za pomocą watomierza. Na większości sprzętów domowych znajdziemy też nominalną wartość pobieranej energii, jednak bywa ona różna od rzeczywistej.

Przez upały wprowadzono 20. stopień zasilania

W poniedziałek ze względu na upały wprowadzono tzw. 20. stopień zasilania . Oznaczało to, że operator mógł zwrócić się do fabryki czy przedsiębiorstwa z poleceniem o zredukowanie zapotrzebowania poboru. W całym kraju wstrzymywano produkcję w fabrykach, zamknięto restauracje, wyłączano klimatyzację w centrach handlowych.

Premier Ewa Kopacz zapewniała, że "nie ma powodu do paniki", jednak apelowała o oszczędzanie prądu w miarę możliwości. - Chcę natomiast odwołać się do nas wszystkich o obywatelską postawę, żebyśmy w tym trudnym okresie próbowali choć trochę oszczędzać energię - powiedziała Kopacz i dodała, żeby nie używać niepotrzebnych urządzeń szczególnie w godzinach między 10 a 17.

Choć kłopoty z dostawami elektryczności zakończyły się wraz z upałami, to problem wcale nie zniknął. - Te kryzysy nic nas nie uczą. Za dwa tygodnie wszystko wróci do normy i nikt nie będzie o tym pamiętał. Znowu przeżyjemy - i do następnego razu - mówił w rozmowie z Gazeta.pl prof. Konrad Świrski z Politechniki Warszawskiej .

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!