Duda: Zwiększmy wpływ prezydenta na armię, politykę zagraniczną i sądownictwo

Andrzej Duda chce zwiększenia wpływu prezydenta na armię, politykę zagraniczną i sądownictwo. - Może warto się zastanowić, czy nie powinien mieć wpływu na dobór ministra obrony - powiedział w wywiadzie dla ?W Sieci?.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas- Konstytucjonaliści od lat mówią, że prezydent ma silny mandat i ograniczone uprawnienia. Można mu przyznać silniejszą pozycję w zwierzchnictwie nad armią. Może warto się zastanowić, czy nie powinien mieć wpływu na dobór ministra obrony - powiedział w wywiadzie dla tygodnika "W Sieci" Andrzej Duda. Prezydent zastrzegł jednak, że nie chce, by prezydent wprost wskazywał osobę na stanowisko ministra, ale warto to uzgadniać. - Trzeba znaleźć kogoś takiego, kogo głowa państwa zaakceptuje - zaznaczył.

Duda chce większego wpływu na sprawy zagraniczne Polski

Duda chce też zwiększenia wpływu prezydenta na "stosunki międzynarodowe", czyli politykę zagraniczną Polski. W Radzie Europejskiej są "szefowie państw i rządów" - przypomniał. Czy oznacza to powrót do klimatu z czasów trudnej kohabitacji Kaczyński-Tusk, gdy obaj jeździli na posiedzenia RE w Brukseli ? Prowadzący wywiad i prezydent nie rozwinęli tematu, nie wiadomo więc, czy sam Duda planuje reprezentować Polskę na tych szczytach razem z Ewą Kopacz.

Prezydent podkreślił też w rozmowie z "W Sieci", że jego koncepcją polityki zagranicznej nie jest szukanie wrogów. - To koncepcja szukania najróżniejszych europejskich sojuszników w imię wspólnego dobra.

Według Dudy prezydent powinien mieć też większy wpływ na wymiar sprawiedliwości. Jak podkreśla, to przecież "prezydent powołuje sędziów".

Skąd pieniądze? Duda ma odpowiedź

W dalszej części wywiadu prezydent mówił m.in. że "dziś nie ma zrównoważonego rozwoju": - Inwestuje się w rozwój infrastruktury niezbędnej dla rozwoju biznesu tylko w niektórych częściach Polski, bardzo niesprawiedliwie. I są inne części, do których wręcz trudno dojechać. Największy problem ma Polska wschodnia - podkreślił. Dopytywany o swoje - kosztowne - plany reform - mówił:

- Kiedy słyszę argumenty "skąd pieniądze", przychodzi mi do głowy prosty przykład z życia: gdy nam się zepsuje auto, nie zakładamy rąk i nie ogłaszamy, że nic się nie da zrobić. Szukamy pieniędzy, nawet pożyczamy w miarę potrzeby. I naprawiamy samochód który zresztą dla wielu ludzi jest narzędziem pracy - tłumaczył. Jak zaznaczał, chce, by "w Polsce przestała obowiązywać bylejakość".

- Ona się przejawia tym, że po roku od budowy nową drogę trzeba naprawiać. Bo inwestorzy oszukali, bo inspektorzy przymknęli oczy - argumentował prezydent.

W rozmowie pojawił się też wątek umów śmieciowych. Duda stwierdził, że "trzeba znaleźć drogę dojścia do ich likwidacji". Gdy prowadzący wywiad Zaremba wskazał, że drobny biznes obawia się nadmiernego obciążenia kosztami pracy, Duda odpowiada "to trzeba usiąść i podjąć pracę nad nowym rozłożeniem tych kosztów. I przyznaje, że "nie jest ekspertem akurat w tej dziedzinie".

"Gdybym zamknął się w pałacu..."

Duda odniósł się też w rozmowie z "W Sieci" do pojawiających się w mediach stwierdzeń, że kontynuowany przez niego po wyborze na prezydenta objazd Polski jest włączeniem się w kampanię PiS. - Gdybym zamknął się w pałacu, to by powiedzieli, że się "izoluję politycznie". Nie ukrywałem PiS-owskich korzeni, rozstałem się z partią, ale nie będę udawał kogoś, kim nie jestem - skwitował. Dziś mojej apolityczności najbardziej agresywnie pilnują ci, którzy są zawiedzeni, że to ja a nie Bronisław Komorowski, zostałem wybrany - dodał.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: