USA. Dwoje turystów zmarło na pustyni. Przeżył ich syn. "Dawali mu dwa łyki wody, gdy sami pili jeden"

Ciała pary Francuzów zostały odnalezione na pustyni w parku Narodowym White Sands w stanie Nowy Meksyk na początku zeszłego tygodnia. Choć oboje zmarli z odwodnienia, ich 10-letni syn był w stosunkowo dobrym stanie. - Rodzice prawdopodobnie uratowali mu życie - powiedział lokalny szeryf.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Jak stwierdził szeryf Benny House, chłopiec przeżył częściowo dzięki temu, że był mniejszy. Ponadto prawdopodobnie pił dwa razy więcej wody niż jego rodzice - podaje "The Guardian" . - Dziesięciolatek był - zważywszy na warunki - dość dobrze nawodniony - dodał House.

Francuscy turyści zostali odnalezieni przez strażników parku narodowego White Sands. 42-letni mężczyzna i 51-letnia kobieta wraz z synem wybrali się tam na popołudniową wędrówkę. Mieli ze sobą dwie półlitrowe butelki wody.

Szlak Alkali Flat, na którym odnaleziono turystów, jest znany z białego piasku. Nie ma tam żadnej roślinności, a w dniu, gdy Francuzi wybrali się na wędrówkę, temperatura przekraczała 38 stopni Celsjusza. Straż parku podkreśla, że w takich warunkach jedna osoba na wędrówkę powinna zabrać ok. 4 litrów wody.

Biuro szeryfa skontaktowało się z krewnymi rodziny przez francuski konsulat, a babcia chłopca przyleciała do Nowego Meksyku i odebrała go w mieście Albuquerque.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: