Historia Petera Qasima. Prawie 7 lat w obozie dla uchodźców. "To największa hańba Australii"

Peter Qasim uciekł z ogarniętego konfliktem Kaszmiru 17 lat temu. Dotarł do Australii, prosząc o azyl. W zamian dostał celę w obozie dla uchodźców i status bezpaństwowca. Jest okrzyknięty rekordzistą - spędził tam prawie 7 lat. Gdy dostanie w końcu status uchodźcy, rząd Australii może go "eksportować" do Kambodży, Indonezji lub Papui-Nowej Gwinei.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Peter Qasim miał 17 lat, gdy go dopadli. Pamięta, że go torturowali. Bili pasami, pałkami, kolbami karabinów. Wiedział, że w końcu po niego przyjdą, bo wcześniej, gdy był małym chłopcem, funkcjonariusze tych samych hinduskich służb bezpieczeństwa zabili jego ojca.

Peter uciekł z Kaszmiru, gdy już nie miał wyjścia. Wówczas, w latach 90., spór o to terytorium między Indiami a Pakistanem zaostrzał się. Wkrótce, w 1999 roku, oba kraje stanęły na progu wojny. Trwała rebelia między hinduskim rządem a organizacjami separatystycznymi wspieranymi przez Pakistan. Do tych ostatnich wstępowali muzułmanie, którzy stanowią większość na tym terenie. Ojciec Petera nie był wyjątkiem.

Przypadek Qasima - "największa hańba Australii"

Peter ukrywał się przez kilka lat. Najpierw przedostał się do Pakistanu. Potem zdecydował się wyruszyć przez Singapur i Papuę-Nową Gwineę do Australii, by tam prosić o azyl. Przypłynął statkiem, gdy miał 24 lata. Nie miał dokumentów, żadnego potwierdzenia tożsamości. Od tamtej pory przez sześć lat i dziesięć miesięcy przebywał w zamknięciu.

W obozie Baxter na południu Australii Peter czekał na rozpatrzenie wniosku o azyl. Australijski departament ds. uchodźców nie mógł jednak tego zrobić bez możliwości potwierdzenia jego tożsamości. Media okrzyknęły Qasima rekordzistą. A jego przypadek - największą hańbą Australii.

Qasim: "Nie przynależę do żadnego miejsca"

W ciągu tych długich sześciu lat Qasim wraz z organizacjami pozarządowymi, które walczyły o jego sprawę, napisali do około 80 państw z prośbą o przyznanie azylu. Żadna stolica nie odpowiedziała pozytywnie. Z kolei Indie konsekwentnie odmawiały przyznania mu obywatelstwa. Dopiero w 2005 roku, po interwencji dziennikarza Dicka Smitha, Peter został wypuszczony z obozu. Przeniesiono go do szpitala psychiatrycznego, gdzie poddał się leczeniu depresji.

Od tego czasu minęło już dziesięć lat, ale Qasim wciąż ma status bezpaństwowca i wciąż czeka na australijską wizę. Podpisał zgodę na deportację, gdy któreś z państw zdecyduje się go przyjąć. Obecnie mieszka w schronisku w Perth. Wciąż choruje na depresję. - Nie przynależę do żadnego miejsca. Nie mam domu - mówił dwa lata temu reporterce "Sydney Morning Herald" .

Ukończył kilka kursów zawodowych - m.in. na piekarza i pielęgniarza, ale jego status pozwala mu na podjęcie jedynie tymczasowej pracy. Trudno mu jednak znaleźć nawet sezonowe zatrudnienie. - Pracodawców odstrasza fakt, że w każdym momencie mogę być deportowany - mówi Qasim. - Poddałem się - dodaje.

Australia "eksportuje" uchodźców

Australia 'eksportowała' około tysiąca uchodźców na papuaską wyspę ManusAustralia "eksportowała" około tysiąca uchodźców na papuaską wyspę Manus Youtube.com/ Amnesty International

Gdyby Qasim dostał w końcu status uchodźcy, mógłby być przesiedlony z Australii na teren Indonezji, Papui-Nowej Gwinei lub Kambodży. Takie praktyki są możliwe dzięki podpisanym przez australijski rząd umowom bilateralnym z tymi krajami. W zamian za przyjmowanie uchodźców Kambodża, Indonezja i Papua-Nowa Gwinea otrzymują pieniądze na projekty rozwojowe.

W tym roku pierwszych czterech uchodźców trafiło z Australii do Kambodży. Z kolei na papuaskiej wyspie Manus przebywa już ponad tysiąc uchodźców, podaje Amnesty International. - To dopiero początek - zapowiada australijski rząd. Ta praktyka zaniepokoiła obrońców praw człowieka. Tym bardziej że uchodźcy "eksportowani" do państw trzecich mogą być odsyłani stamtąd dalej, do krajów, gdzie grozi im prześladowanie.

Amnesty International opublikowała w zeszłym roku klip, w którym przypomina, że Australia ratyfikowała konwencję ONZ dotyczącą statusu uchodźców z 1951 r. Mimo to narusza ją, nie zapewniając tym ludziom należytej ochrony. A warunki w obozach są bardzo trudne: na 112 mężczyzn przypada jedno pomieszczenie, szerzą się choroby - alarmuje AI.

 

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: