"Spójrz na niego. Wygląda, jakby miał wkrótce umrzeć". Fotograf pokazuje dramat głodujących dzieci w Jemenie

Ali ma dopiero pół roku. Od urodzenia jest niedożywiony, a w szpitalach nie ma lekarzy, którzy mogliby się nim zająć. Dlatego jego mama nie wierzy, że chłopiec przeżyje do nadejścia pokoju w rozdartym wojną Jemenie. Chłopców i dziewczynek takich jak on są tam dziesiątki tysięcy.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasAli Mohammed al-Tawaari urodził się tuż przed początkiem konfliktu, w marcu. Bardzo możliwe, że chłopiec nie dożyje końca wojny.

Pięciomiesięczny Ali nie miał dostępu do solidnej opieki medycznej tuż po urodzeniu i cierpi na skrajne niedożywienie - podobnie jak tysiące dzieci w Jemenie.

- Spójrz na jego twarz. Widać, że zbliża się do niego śmierć - mówiła do fotoreportera matka chłopca, Wadha, po czym dodała, że odwróci go w stronę Al-Kaby. Muzułmanie zwracają się twarzami w stronę tego sanktuarium w Mekce w czasie modlitw i pogrzebów.

"Przed wojną mieliśmy porządne życie"

W marcu, gdy zaczęły się walki, kraj opuściły setki zagranicznych lekarzy i specjalistów. Także Jemeńczycy, pracujący w szpitalach, w wielu wypadkach postanowili wrócić do rodzinnych miejscowości.

W rejonie, w którym mieszkają rodzice Alego, zabrakło wykwalifikowanej kadry medycznej. W takiej sytuacji trywialne sprawy mogą doprowadzić do tragicznych konsekwencji. Problemy chłopca zaczęły się od nieudanego obrzezania.

Gdy przyjęto go do szpitala, jego stan na krótko się poprawił. Jednak z powodu niedożywienia Ali nie dochodził do siebie. Teraz może być dla niego za późno. - Umiera. Widać to - mówi matka chłopca. - Przed wojną mieliśmy porządne życie, prowadziliśmy swój biznes, uprawialiśmy ziemię. Teraz paliwo stało się drogie, mężowi brakuje pieniędzy na wodę - dodaje Wadha.

12 milionów ludzi walczy o każdy kolejny posiłek

Wojna pozbawiła setki tysięcy Jemeńczyków środków do życia. A nawet przed wojną ten kraj miał jeden z najwyższych na świecie współczynników niedożywienia wśród najmłodszych.

Prawie połowa dzieci do piątego roku życia jest w jakiś sposób opóźniona w rozwoju i niższa, niż powinna być w swoim wieku, ze względu na głód.

Jemen importuje 90 proc. żywności. Jak podaje ONZ, z powodu walk nie ma możliwości bezpiecznego importu żywności, a jej ceny rosną. Jedzenie dla najbiedniejszych dostarczają organizacje humanitarne, takie jak UNICEF i Światowy Program Żywnościowy (WFP).

Z danych UNICEF wynika, że na ostre niedożywienie leczonych jest w Jemenie 16 tys. dzieci, a 1,8 mln dzieci i w sumie 12 mln ludzi jest na granicy głodu.

Bez pokoju nie uda się pomóc głodującym

Do odbitego z rąk szyickich rebeliantów Huti portu w Adenie na południu Jemenu przybił w drugiej połowie czerwca pierwszy statek z żywnością dla 180 tysięcy mieszkańców - poinformował rzecznik oenzetowskiej agendy WFP Peter Smerdon.

Rzecznik wezwał walczące strony, aby umożliwiły dystrybucję pomocy żywnościowej oraz zezwoliły na wznowienie handlu, co - jak wyjaśnił - jest jedynym sposobem na zaspokojenie potrzeb żywnościowych Jemenu.

- My nie możemy wypełnić tej luki - ocenił Smerdon. - Może to zrobić jedynie sektor komercyjny, któremu zezwoli się na import i dystrybucję żywności na terenie całego kraju - wyjaśnił.

Liczba uchodźców w Jemenie. Fot. Komisja Europejska

Tysiące ofiar konfliktu między rządem a szyicką rebelią

Rebelia Huti stara się przejąć władze od lat. Po okresie pokoju protesty szyickiej społeczności wybuchły ponownie w sierpniu ubiegłego roku. We wrześniu szyiccy rebelianci Huti powstali z bronią przeciwko rządowi jemeńskiego prezydenta Abd ar-Rab Mansura al-Hadiego; oskarżali go o sabotowanie procesu transformacji politycznej w kraju.

Po kilku dniach bitwy stolica kraju, Sana, znalazła się w rękach rebeliantów. Prezydent al-Hadi znalazł się w areszcie, jednak uciekł i wraz z wieloma członkami swego rządu schronił się w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej.

Od 26 marca siły saudyjskie wraz z arabskimi sojusznikami prowadzą lotniczą operację przeciwko Huti. Celem koalicji jest wyparcie z zajętych obszarów rebelii Hutich i przywrócenie prezydenta al-Hadiego.

Na początku sierpnia wiceprezydent i premier Chalid Bahah, stojący na czele jemeńskiego rządu na wygnaniu, przyleciał do Adenu na południu kraju. Po czterech miesiącach walk miasto zostało niedawno odbite przez lojalistów z rąk Huti.

Walki pogłębiły kryzys humanitarny w Jemenie, gdzie dramatycznie brakuje m.in. żywności i paliwa. Według ONZ około 13 milionów ludzi, czyli ponad połowa populacji Jemenu, znajduje się w sytuacji krytycznej i natychmiast potrzebuje pomocy żywnościowej.

Od marca w jemeńskim konflikcie zginęło 3640 osób, w tym 1693 cywilów; ponad milion zostało zmuszonych do opuszczenia domów. Saudyjskie bombardowania poważnie zniszczyły część Adenu i Sany, w tym historyczną starówkę, wpisaną na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: