Czechy: pendolino zderzyło się z polską ciężarówką, dwie osoby nie żyją, wielu rannych

Tragiczny wypadek w czeskiej miejscowości Studeńka. Pociąg Pendolino jadący do Pragi zmiażdżył polską ciężarówkę, która wjechała na przejazd na czerwonym świetle. Nie żyją dwie osoby, kilkadziesiąt jest rannych, w tym trzy są w stanie ciężkim. Maszynista pociągu prawdopodobnie stracił obie nogi.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasZderzenie pendolino z polską ciężarówką. Lokalne media informują o dwóch ofiarach śmiertelnych i kilkudziesięciu osobach rannych. Trzy osoby są w szpitalu w stanie ciężkim. Wśród nich jest maszynista pociągu, który najprawdopodobniej stracił obie nogi.

Rzecznik zarządu infrastruktury kolejowej Jakub Ptaczinsky powiedział, że ciężarówka wjechała na przejazd kolejowy, gdy były już opuszczane zapory i paliło się czerwone światło. Przejazd był wyposażony w system monitoringu.

- Ciężarówka wjechała na szlaban na czerwonym świetle. Kierowca - widząc pędzący w kierunku rogatek pociąg - wyskoczył z kabiny. Pociąg nie wyhamował i doszło do zderzenia - relacjonuje świadek zdarzenia. Jak dowiedział się krakowski oddział "Gazety Wyborczej" , niektórych rannych strażacy musieli wyciągać z pociągu za pomocą specjalnego sprzętu hydraulicznego. Na zdjęciach widać, że przód pociągu jest zmiażdżony.

Rzecznik służb ratunkowych Lukas Humpl powiedział, że na miejsce zdarzenia wysłano osiem karetek pogotowia i śmigłowiec medyczny. Maszynista pociągu został ciężko ranny.

Kierowca tira zatrzymany

Polski kierowca tira, który uderzył w pędzący pociąg Pendolino, jest podejrzany o stworzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego - poinformowała agencję CTK rzeczniczka policji Gabriela Holczakova.

Czeskie MSW poinformowało, że polski kierowca został zatrzymany i przewieziony na przesłuchanie. Informację o zatrzymaniu Polaka potwierdziła konsul RP w Ostrawie Maria Kovacs, która jest w stałym kontakcie z czeską policją. - Trwają ustalenia. Nie zostały postawione jeszcze żadne zarzuty. Zarzuty będą, ale nie wiadomo, jakie i ile ich będzie - powiedziała Kovacs.

Przede wszystkim - jak dodała - technicy muszą ustalić, czy była sygnalizacja na przejeździe i czy kierowca miał prawo wjechać. - Nie można z góry zakładać, że przyczynił się do tego wypadku, bo być może coś było zepsute - wskazała.

Pociąg jechał na lokalnej trasie

- Dwie osoby nie żyją, trzy są w stanie krytycznym, kilkadziesiąt osób jest rannych. Z informacji, jakie mamy na ten moment, wynika, że nie było wśród nich obywateli polskich. To był pociąg kursujący na lokalnej trasie - mówi w rozmowie z "GW" konsul RP w Ostrawie Maria Kowacz.

Pociąg kursował na trasie między Boguminem we wschodnich Czechach a miastem Franciszkowe Łaźnie na zachodzie kraju. Po zderzeniu pociąg był w stanie zatrzymać się dopiero po przejechaniu dwóch kilometrów. Ruch kolejowy na trasie Praga - Ostrawa został wstrzymany i prawdopodobnie nie zostanie dziś przywrócony - poinformował przedstawiciel straży pożarnej. Jak podaje Hitradio Orion, straty związane z wypadkiem mogą wynieść 90 mln koron (ponad 13,5 mln zł).

Radio podaje też, że polska ciężarówka przewoziła stal z Polski do Węgier. Przed nią, jak wynika z nagrań monitoringu, na czerwonym świetle przez przejazd kolejowy przejechały jeszcze jedna ciężarówka oraz samochód osobowy.

W miejscowości Studeńka na przejeździe kolejowym doszło już kiedyś do katastrofy kolejowej pociągu jadącego z Krakowa do Pragi. Zginęło wówczas siedem osób.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: