Rosyjska szkoła. Zajęcia z historii o stalinowskich represjach. Tylko jeden z 16 uczniów nie napisał donosu

Szesnastu rosyjskich maturzystów z Czelabińska dostało zadanie na lekcji historii: napisać donos. Tylko jeden z nich odmówił. Gdy nauczyciel opisał to w internecie, w komentarzach rozpętała się burza: "Eksperymentuje na dzieciach", "Stalinizm to stronniczy termin". Ktoś już nawet doniósł na niego do FSB.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasUczniowie mieli trzymać się języka z epoki. Oprócz tego mieli dowolność: mogli napisać donos na kogokolwiek. Najczęściej pisali na swoich przyjaciół. Argumentowali: "mój znajomy ma niemieckie książki", "na pewno jest szpiegiem".

Zadanie dla uczniów 10. i 11. klasy z Czelabińska wymyślił 32-letni historyk Aleksandr Fokin w ramach zajęć dodatkowych. Miało to być wprowadzenie do tematu stalinowskich represji z lat 30. Fokin podzielił się tym na Twitterze: "Przerabiamy stalinizm. Dałem uczniom zadanie: napisać donos. Tylko jeden się sprzeciwił, a inny napisał donos na mnie". W ciągu dobry ten wpis udostępniło 1,5 tysiąca osób. W komentarzach rozpętała się burza.

"Stalinizm to stronniczy termin"

Swietłana napisała: "Wykorzystałeś ich zaufanie, żeby osiągnąć pedagogiczny efekt. Poniżyłeś ich". Z kolei Tasi nie podobał się termin "stalinizm": "Tak się to nazywa w programie? Stalinizm? Występowania donosów nie zaprzeczam, ale ten termin jest ubogi i stronniczy".

Sebastian zapytał: "Eksperymentuje na dzieciach, żeby zdobyć popularność w internecie. A rodzice wiedzą o takich eksperymentach?". Fokin odpowiedział: "A co, chce pan napisać donos?". Podobnych komentarzy pod tym jednym wpisem było mnóstwo.

"Mogli napisać donos na siebie. Poczuliby siłę oddziaływania"

- Napisali na Twitterze, że ktoś już na mnie doniósł do FSB - powiedział Fokin rosyjskiemu portalowi Meduza . - Ciekawe, czym się to skończy, może wezwą mnie na profilaktyczną rozmowę? Zobaczymy, na ile społeczeństwo się zmieniło od lat 30. - dodał.

Wyjaśnił też, na czym miały polegać te zajęcia. - Opowiedziałem uczniom, jaki ludzie mieli stosunek do pisania donosów. Jedni uważali, że donosy to wynik represyjnego systemu radzieckiego, którego społeczeństwo padło ofiarą. Inni twierdzili, że ludzie sami woleli donosić, by poprawić swoją sytuację materialną. Czytałem im donosy z epoki, analizowaliśmy je, próbowaliśmy zrozumieć język. Doszliśmy do wniosku, że ludzie rzeczywiście ochoczo włączali się w proces donosicielstwa - mówił Fokin.

Dodał też, że może źle sformułował zadanie. - Mogłem ich poprosić, żeby napisali donos na siebie. Wówczas poczuliby siłę oddziaływania, poczuliby na własnej skórze, jaką szkodę to może przynieść - powiedział.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: