W tym aucie było zamknięte dziecko. Joanna Racewicz wrzuca zdjęcie na Facebooka

Dziennikarka zauważyła, że w samochodzie pod centrum handlowym został przerażony chłopczyk. Uspokajała go, dopóki nie wróciła mama dziecka. Ale zamiast ?dziękuję? usłyszała stek wyzwisk. - Następnym razem spokojnie wybijaj szybę - komentują internauci.

Joanna Racewicz być może nie zwróciłaby uwagi na dziecko, gdyby nie wyjący alarm. W aucie zaparkowanym na podziemnym parkingu centrum handlowego Sadyba w Warszawie siedział chłopiec. Przerażony krzyczał i walił w szyby. - Był jak w puszce, jak w pułapce. Kto z odrobiną oleju w głowie zostawia tak dziecko? Jasne, ktoś powie, że przecież nie na słońcu, że na parkingu jest klimatyzacja... Otóż nie, ten chłopiec został uwięziony, nie był przypięty pasami. A gdyby w to auto uderzyło jakieś inne? - mówi nam Joanna Racewicz.

Dziennikarka zastanawiała się, czy nie wybić szyby. - Pomyślałam, że poczekam jeszcze dwie, trzy minuty i zobaczę, czy mama nie wróci. Byłam gotowa czekać do skutku, dziecko nie wyglądało na przegrzane, więc błyskawicznie rozważałam za i przeciw. Nie chciałam tak od razu wybijać szyby, bo wiem, jaki się z tym wiąże stres dla malucha. Jaki to jest potworny huk - opowiada Racewicz.

Stek wyzwisk

Wspomina, jak sama przypadkiem zatrzasnęła kiedyś w aucie swojego 7-letniego dziś synka Igora. Przyjechała do rodziców na działkę, rzuciła kluczyk na siedzenie i zamknęła drzwi. - Mój syn był na szczęście w foteliku. Trzeba było wybić szybę. Znajomy pomógł mi ją okleić i zrobił to tak, że do środka nie dostał się ani jeden odłamek. Ale huk był potworny - opowiada.

Kilka minut później pojawiła się mama chłopca. Ale zamiast podziękować, puściła "wiązankę" pod adresem Racewicz.

- Oczekiwałam jakiegoś tłumaczenia, że musiała, że to było na krótko. A usłyszałam, że jestem idiotką i żebym się pie... - mówi dziennikarka.

Wrzuciła więc na Facebooka zdjęcie samochodu z czytelnymi numerami. - To taki rodzaj pręgierza. Uważam, że należy piętnować podobne zachowania - tłumaczy.

Zdjęcie rozchodzi się na Facebooku, a Racewicz dostaje mnóstwo głosów, że zrobiła dobrze. "Ja bym wybił szybę", "Prawo zezwala na wybijanie szyby, nie tylko w przypadku człowieka, ale także psa! Tak więc następnym razem - spokojnie wybijaj" - czytamy w komentarzach.

Nie pierwszy przypadek

Jutro Racewicz ma opowiadać o tym zdarzeniu w telewizji śniadaniowej, będzie też policjant. Nie boi się kłopotów w związku z wrzuceniem zdjęcia na Facebooka, bo jest przekonana, że zrobiła słusznie. I że trzeba temat poruszać. - Mam w nosie, co teraz powie o mnie pani mama. Nie wszyscy powinni mieć dzieci. Poza tym zostawienie nieletniego bez opieki to przestępstwo - uważa Racewicz.

To nie pierwszy podobny przypadek w ostatnim czasie. Pisaliśmy już o dziecku zostawionym w aucie w Katowicach oraz o psie męczącym się w nagrzanym samochodzie w Warszawie. Przechodzień, który to zauważył, wybił szybę i uwolnił zwierzę. Został jednak potem wezwany na policję.

- Wybicie szyby w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia jest zasadne - mówiła w rozmowie z portalem Gazeta.pl rzecznik komendy policji podkomisarz Joanna Banaszewska. Dodała, że w takich sytuacjach najlepiej wezwać odpowiednie służby.

Zobacz wideo
Więcej o: