W weekend utonęły 42 osoby. Ale jeśli nie przemawiają do ciebie statystyki, zobacz ten filmik

Zanim tonący straci przytomność, mija nawet pięć minut - taki napis pojawia się na tle bezwładnej ręki na dnie jeziora. Chwilę wcześniej mężczyzna wszedł do wody po kilku piwach. Drastyczne? Być może, jednak mocna policyjna kampania zwraca uwagę na dramatyczny problem.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasTylko w miniony weekend w całym kraju utonęło 41 osób; najwięcej w niedzielę - 26. To prawie tyle, co przez cały miniony miesiąc (w czerwcu utonęło w sumie 48 osób). Statystyki policji są w tym wypadku zatrważające.

Od kilku lat tonie coraz więcej osób, niezmienne jest z kolei to, że są to nawet w ok. 90 proc. mężczyźni. Jedną z głównych przyczyn utonięć jest alkohol. W 2014 roku prawie u prawie jednej czwartej z osób, które utonęły, wykryto alkohol.

Utonięcia w 2014 roku | Create infographics

"Zanim tonący straci przytomność, upływa nawet pięć minut"

Tym, których nie przekonują statystyki, policja przypomina film sprzed roku, w którym w dobitny sposób przestrzega się przed wchodzeniem do wody pod wpływem alkoholu.

Mężczyzna wypoczywa nad jeziorem z rodziną i przyjaciółmi. Jest grill, muzyka i alkohol. - To będzie piękny dzień na plaży. Tylko pamiętajcie, nie kąpcie się po alkoholu - słychać głos prezentera w radiu.

Jednak bohater filmu wchodzi do jeziora i odpływa coraz dalej. Gdy zaczyna się topić, jest za daleko, żeby ktokolwiek na plaży mógł go usłyszeć. Opada na dno, jednak na tym nagranie się nie kończy.

"Zanim tonący straci przytomność, upływa nawet pięć minut. Serce przestaje bić dopiero po siedmiu" - taki napis pojawia się na tle bezwładnej ręki tonącego. Ten, choć jest przytomny i ma świadomość, co się dzieje, nie jest w stanie nic zrobić.

Zobacz też: Na tym filmie jest tonące dziecko. Zobaczysz je szybciej niż ratownik? [WIDEO]>>>

"Gdy ktoś tonie, liczy się każda sekunda. Wzywajmy pomoc jak najszybciej""

Z policyjnych statystyk wynika, że najczęstszymi przyczynami utonięć nadal są brawura i alkohol. - Dlatego jeśli piliśmy, nie wchodźmy do wody. Jeśli jesteśmy większą grupą i widzimy, że nasz znajomy pił i zamierza pływać, powstrzymajmy go - mówi Iwona Kuc z zespołu prasowego KGP. - Alkohol sprzyja też brawurze. Pod jego wpływem chętniej pokazujemy swoje umiejętności pływackie i często przeceniamy możliwości - dodała.

Policjanci apelują też do tych, którzy potrafią świetnie pływać i są trzeźwi, by również nie przeceniali swych umiejętności. - Decydując się na przepłynięcie dłuższego dystansu, poprośmy kogoś, by płynął obok nas np. łódką, kajakiem czy na pontonie; tak by w razie konieczności nam pomóc - radzi policjantka.

- Jeśli w wodzie złapie nas skurcz mięśni, nie wpadajmy w panikę. Starajmy się wezwać pomoc, a jeśli w pobliżu nie ma nikogo, połóżmy się na plecach, spokojnie oddychajmy. Starajmy się dopłynąć do brzegu - powiedziała Kuc.

Zaapelowała też, by w sytuacji kiedy bliska nam osoba lub nasz znajomy "zniknął" w czasie kąpieli, wzywać jak najszybciej pomoc. - Tutaj się liczy każda sekunda. Szybka pomoc ratowników może komuś uratować życie - podkreśliła.

Kolejnym problemem, na który zwracają uwagę policjanci, jest wskakiwanie do wody po opalaniu się. - W takiej sytuacji może dojść do szoku termicznego. Temperatura wody jest znacznie niższa niż temperatura powietrza. Dlatego do wody powinniśmy wchodzić stopniowo - wskazała.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: