Sędzia zadaje jedno pytanie i kompletnie zaskakuje oskarżonego. Ten rozkleja się i zalewa łzami

Kilkanaście lat temu chodzili razem do szkoły. Teraz spotkali się w zupełnie innych warunkach: przed sądem. - Zastanawiałam się, jak się panu ułożyło w życiu. Przykro mi, że się tutaj spotykamy - mówiła do oskarżonego sędzia. Reakcją jej dawnego kolegi był jedynie płacz; nie mógł powiedzieć ani słowa.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasNic nie zapowiadało, by ten proces miał różnić się przebiegiem od innych, podobnych spraw. Sędzi Mindy Glazer udało się jednak zaskoczyć pytaniem mężczyznę oskarżonego o włamanie. - Czy chodził pan do gimnazjum Nautilus? - chciała wiedzieć. Jak się okazało, kobieta i podejrzany chodzili razem do szkoły. Wówczas nic nie zapowiadało, by Arthur Booth miał kiedyś trafić przed oblicze sądu.

 

- Przykro mi, że pana tutaj spotykam. Zastanawiałam się, jak się panu ułożyło w życiu - mówiła sędzia. - To był najmilszy dzieciak w szkole, najlepszy dzieciak w całym gimnazjum. Graliśmy razem w piłkę, a teraz? Popatrzcie, jak skończył - wspominała. Jej słowa przerywały łzy mężczyzny, który zaczął spazmatycznie szlochać.

- Panie Booth, mam nadzieję, że zmieni pan sposób postępowania. Życzę panu szczęścia. Mam nadzieję, że pan z tego wyjdzie i zacznie żyć, przestrzegając prawa - mówiła Glazer. Oskarżony nie odpowiedział jednak na jej apel. - O mój Boże - to jedyne słowa, jakie był w stanie wypowiedzieć.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: