Strzelanina w Charleston. 5-latek udawał martwego, żeby przeżyć. Policja wciąż ściga mordercę

Pięcioletni chłopiec cudem przeżył masakrę w kościele w Południowej Karolinie. Leżał na podłodze i udawał, że nie żyje. W ataku na historyczny kościół w Charleston zginęło, jak ujawniono do tej pory, 9 osób. Sprawcy nie ujęto. Policja mówi o ?zbrodni nienawiści?.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasWedług rodziny pięciolatek był w kościele, gdy napastnik otworzył ogień. Chłopiec położył się na podłodze i udawał, że nie żyje. Dzięki temu ocalał.

Z relacji świadków wynika, że mężczyzna, który zaatakował kościół, wszedł do niego parę minut po godz. 21 i udawał, że przyłącza się do modlitwy. W pewnym momencie otworzył ogień.

Policja opisuje miejsce zbrodni jako "niewyobrażalne". Przed kościołem gromadzą się wierni, by modlić się za ofiary masakry.

Sprawca jest ścigany. Policja ujawniła, że jest to biały mężczyzna w wieku ok. 21 lat. Ubrany był w szary sweter i czarne spodnie.

Podczas policyjnej akcji omyłkowo zatrzymano fotoreportera. Po złożeniu wyjaśnień został uwolniony. Fotoreporter napisał, że rozumie, że policjanci wykonywali swoją pracę, i podkreślił, że robili to dobrze.

Dotychczas policja poinformowała o 9 zabitych. Wśród ofiar jest pastor kościoła i zarazem członek senatu stanowego Clementa Pinckney.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: