Ukraina. Wznowienie walk. Rebelianci używają ciężkiej artylerii. Są zabici i ranni

Na wschodzie Ukrainy znów niespokojnie. Około tysiąca rebeliantów ostrzeliwuje z moździerzy Marinkę pod Donieckiem. Walki trwają też w Jenakijewe pod Debalcewem i Szyrokino pod Mariupolem. W obwodzie ługańskim zginęło dwóch cywilów.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Od 4 nad ranem siły rosyjskie i rebelianckie ostrzeliwują Marinkę pod Donieckiem. - Do tej pory rannych zostało około 25 ludzi - powiedział lekarz Armen Nikogosian ukraińskiej telewizji Hromadske.tv . Jak podaje rzecznik ukraińskiej armii Jewgienij Syłkin, w natarciu bierze udział około tysiąca bojowników.

Pod wieczór sytuacja w Marince zaczyna się stabilizować - informuje sekretarz prasowy ukraińskiej operacji antyterrorystycznej (ATO). Doradca szefa ukraińskich sił zbrojnych Markijan Łubkiwskij powiedział "Ukraińskiej Prawdzie", że w wyniku walk zginęło dziesięciu ukraińskich żołnierzy, a 80 zostało rannych. Dodał też, że w boju poległo czterech rosyjskich oficerów wywiadów.

Ostrzeliwana jest również Krasnohoriwka. Jest oddalona od Marinki o 7 kilometrów na północ. Od zajętego przez rebeliantów Doniecka dzieli ją 27 kilometrów. - Marinka i Krasnohorivka płoną. Ostrzeliwane są z ciężkiej artylerii. Na wszystkich odcinkach frontu trwają zacięte walki. Rebelianci próbują się przebić. Modlimy się o naszych żołnierzy - powiedział oficer łącznikowy ukraińskiego batalionu ochotniczego Kijów-1 Jewhien Dejdej.

"To prowokacja". "Walka ofensywna, ale na niewielką skalę"

Z ukraińskich mediów spływają również informacje o walkach w innych częściach frontu: w Jenakijewe pod Debalcewem i Szyrokino pod Mariupolem. Na mapie, którą opublikowała dziś Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO), widać, że walki zostały wznowione praktycznie we wszystkich najważniejszych punktach frontu. Jednak ukraińscy przedstawiciele sądzą, że nie jest to wielka ofensywa.

- To raczej prowokacja na wielką skalę niż duża ofensywa - ocenił rzecznik ukraińskiej operacji antyterrorystycznej Władysław Selezniow. - Rebelianci przypuścili atak na naszych ludzi, a oni odpowiadają im otwartym ogniem, żeby ich powstrzymać - dodał.

Tego zdania jest też rzecznik RBNiO Andrij Łysenko: - Walka jest ofensywna, ale nie na dużą skalę - powiedział w rozmowie z Kyiv Post i potwierdził, że jak dotąd nie zginął żaden ukraiński żołnierz.

Ługańsk. Nie żyją dwie osoby cywilne

Rebelianci ostrzelali z moździerzy również terytorium koło Ługańska, które wciąż pozostaje pod kontrolą Kijowa. W wyniku ataku zginęło dwóch cywilów - podaje Reuters.

- Na drodze między wioskami Kapitanowe i Nowoachtyrka rebelianci ostrzelali samochód osobowy z pocisku moździerzowego - potwierdził gubernator obwodu ługańskiego Hennadij Moskal na swojej stronie internetowej . - Zginął 67-letni mężczyzna i jego 64-letnia żona. Znajdowali się 20 kilometrów od rzeki Doniec, gdzie obecnie trwają walki - dodał.

Donieck. 379 górników uwięzionych w kopalni

Z kolei przedstawiciele Donieckiej Republiki Ludowej twierdzą, że to siły ukraińskie ostrzeliwują pozycje rebelianckie. Tzw. minister obrony DRL powiedział, że zginęło trzech rebeliantów. Dodał też, że dzisiejsze działania Ukrainy to zerwanie pokoju mińskiego - podaje rosyjska agencja RIA Nowosti .

Rosyjska agencja RIA Nowosti informuje też, że w wyniku ostrzału ukraińskich wojsk w obwodzie donieckim - Kopalnia im. Skoczyńskiego została odcięta od prądu. Pod ziemią znajduje się 379 górników - powiedział Eduard Basurin z DRL.

O wojnie na Ukrainie i mocarstwowej polityce Władimira Putina przeczytaj też w książkach >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: