Uczestnik "Jeden z dziesięciu" nagle łapie się pulpitu: "Przepraszam, bardzo źle się czuję". Z pomocą ruszyła konkurentka

"Jeden z dziesięciu". Tadeusz Sznuk zadaje kolejne pytania. Finał spokojnie zmierza ku końcowi. Już prawie mamy zwycięzcę i nagle jeden z uczestników łapie się pulpitu. Pan Zbigniew zasłabł. Do akcji natychmiast wkroczyła jego konkurentka, która udzieliła mu pierwszej pomocy. Nagranie programu trzeba było przerwać na 20 godzin. Po tym czasie pan Zbigniew wrócił i do tego wygrał!

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasW finałowej części teleturnieju "Jeden z dziesięciu" widzowie zobaczyli wyjątkową sytuację. Jeden z dwóch pozostających jeszcze w grze uczestników, pan Zbigniew, w pewnym momencie złapał się mocniej swojego pulpitu: "Przepraszam, bardzo źle się czuję". Potem pojawiła się plansza z logo programu.

Jak się okazało, pan Zbigniew zasłabł, a druga uczestniczka programu, pani Barbara, udzieliła mu natychmiast pierwszej pomocy. Ale tego widzowie nie mogli już zobaczyć.

Co działo się dalej w programie? Pojawił się prowadzący Tadeusz Sznuk: - Teraz jesteśmy po 20-godzinnej przerwie. - No ale wrócił (pan Zbigniew), ma wolę walki i dogramy ten finał do końca - powiedział Sznuk.

 

Mimo choroby wygrał

Program "Jeden z dziesięciu" nie jest prowadzony na żywo, więc tę zaskakującą sytuację z łatwością można było wyciąć. Producenci programu zapewne musieli jednak wyjaśnić w jakiś sposób nieobecność trzeciego zawodnika, który jak powiedział prowadzący, musiał wrócić do swoich obowiązków. W momencie kiedy trzeba było przerwać program, stracił on już wszystkie swoje szanse i odpadł z gry.

Pan Zbigniew ostatecznie wygrał program ze świetnym wynikiem 192 punktów. - Chciałbym podziękować pani Barbarze, która mi bardzo pomogła i wsparła mnie, także duchowo, i państwu wszystkim w studio, całej Telewizji Polskiej, dziękuję serdecznie - powiedział na zakończenie programu.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: