Szkoła w Doniecku. Dzieci inscenizują rozstrzelanie ukraińskich żołnierzy

Uczniowie w tzw. Donieckiej Republice Ludowej inscenizują na szkolnej akademii rozstrzelanie ukraińskich żołnierzy. Biorą też udział w prelekcjach, na których uczą się rozpoznawania min przeciwpiechotnych i min przeciwpancernych.

W donieckiej szkole nr 46 nauczyciele zorganizowali przedstawienie z okazji Dnia Zwycięstwa na 9 maja. Część uczniów przebrała się w mundury z wpiętymi czarno-pomarańczowymi wstążkami św. Jerzego - symbolem rosyjskiego patriotyzmu. Druga część uczniów założyła mundury z żółtymi naramiennikami, które noszą ukraińscy żołnierze. W rękach trzymali kałasznikowy. Na przedstawieniu obie grupy stanęły przeciwko sobie. Ci z czarno-pomarańczowymi wstążkami "rozstrzelali" tych z żółtymi naramiennikami.

Przedstawieniu przyglądali się zaproszeni przez nauczycieli weterani II wojny światowej. Zdjęcia na przedstawieniu zrobił nauczyciel z innej szkoły. Wysłał je blogerowi, który udostępnił je na swojej stronie . Potem zdjęcia obiegły ukraińskie i rosyjskie media:

Prelekcja z granatami i pociskami

Uczniowie w tzw. Donieckiej Republice Ludowej nie tylko organizują podobne przedstawienia. Biorą też udział w prelekcjach, na których uczą się rozpoznawania min, granatów i pocisków. W sieci można znaleźć film z prelekcji o obronie obywatelskiej zorganizowanej przez nauczycieli z Makijewki pod Donieckiem. Nagranie jest z 28 marca 2015 roku.

- Naszym gościem jest saper, kawaler Orderu św. Jerzego, nawet niejednego - przedstawia nauczycielka swojego gościa. On zdejmuje kurtkę i pokazuje wszystkie swoje odznaczenia. - Trzeba dodać, że wszystkie zdobył na tej wojnie - dopowiada głos z sali.

"Ta wojna" to zapewne wojna w Donbasie. A gość musiał przybyć z Rosji, jeśli został odznaczony orderem, który od 1992 jest najwyższym odznaczeniem wojskowym Federacji Rosyjskiej.

Saper zaprezentował uczniom to, co mogą znaleźć wokół swoich domostw, a czego nie wolno brać do rąk, bo można je stracić. Pokazał im "eksponaty": - To kasetowa mina przeciwpiechotna, jeśli na nią nadepniecie, to oderwie wam nogę aż do kolana - mówił. - A to mina przeciwpancerna. Jeśli wpadniecie na nią, to już po was - dodał.

Na koniec wspomniał, że to ważne, żeby przykładali się do nauki. - Wojna kiedyś i tak się skończy, a waszym zadaniem będzie oczyszczenie ziemi z min. Gdy opuścicie mury tej szkoły, będziecie budować nowa republikę - zakończył.

ECC TV

on

Vimeo

.

"Junta w Kijowie to oligarchowie opłaceni przez Amerykę"

W grudniu zeszłego roku uczniowie tej samej szkoły spotkali się z separatystą o pseudonimie "Stalker". - Chciałem wam pogratulować tego, że jesteście żywi. Życie każdego dziecka dla naszej republiki jest bardzo ważne - rozpoczął. - Walczymy przeciw tym ludziom, którzy nie chcą słyszeć, że tutejsi nie chcą żyć z juntą. Juntą, która przejęła władzę w Kijowie. To grupa opłaconych przez Amerykę oligarchów - dodał.

Stwierdził też, że wojska zostały wprowadzone po tym, jak ludzie Donbasu wyrazili w referendum swoją wolę oddzielenia się od "rządów junty". - Ludzie z innej części Ukrainy chcieli nam powiedzieć, jak mamy żyć. Ci, którzy nałożyli czarno-czerwone mundury, członkowie Prawego Sektora, przyszli was zabijać. A nam potrzebna cała Ukraina, wolna od faszystów, junty i banderowców. I dlatego musiało dojść do starcia - tłumaczył uczniom. Na sali widać poruszenie, jedna z uczennic się rozpłakała.

"Stalker" dodał, że mieszkańcy Donbasu musieli zacząć walczyć z wrogami. - Niestety, przyszło nam nazywać wrogami Ukraińców - mówił. - Ale my jesteśmy na swojej ziemi, walczymy o słuszną sprawę - dodał.

ECC TV

on

Vimeo

.

Więcej o: