Rodzice ośmiolatka zabitego podczas zamachu w Bostonie: Nie chcemy kary śmierci dla zamachowca

W liście skierowanym do ministerstwa rodzice Martina Richarda, ośmiolatka zamordowanego podczas zamachu na maraton w Bostonie, proszą o zamknięcie sprawy oskarżonego Dżochara Caranajewa. Caranajew został skazany na dożywocie, jednak Ministerstwo Sprawiedliwości postanowiło wnieść o karę śmierci. Temu sprzeciwili się rodzice Martina, tłumacząc, że taki wniosek wydłuży proces i spowoduje dużo więcej niepotrzebnego bólu.

Rodzina jednej z ofiar zamachu w Bostonie w liście otwartym do Ministerstwa Sprawiedliwości opublikowanym przez " Boston Globe " apeluje o niewnoszenie wniosku o karę śmierci dla zamachowca Dżochra Carnajewa. Mężczyzna został skazany na dożywocie przez sąd w Bostonie. Jednak, ponieważ oskarżony złamał prawo federalne, Ministerstwo Sprawiedliwości może wymierzyć mu karę śmierci. Rodzice zabitego przez Caranajewa ośmioletniego Martina proszą jednak o zamknięcie sprawy z wyrokiem dożywocia.

List

W liście skierowanym do ministerstwa rodzice Martina Richarda proszą o zamknięcie sprawy. Opowiadają o tym, jakim koszmarem jest ich życie od zamachu z 2013 roku, kiedy w skutek wybuchu stracili syna, a ich córka została trwale okaleczona. "Ostatnie dwa lata były najcięższą próbą dla całej naszej rodziny. Pochowaliśmy naszego syna, przeszliśmy przez niezliczone operacje, a wszystko po to by odzyskać życie, które już nigdy nie będzie takie samo" - napisali Bill i Denise Richard. Podziękowali wszystkim służbom, które w dzień zamachu uczestniczyły w akcji ratunkowej, jak również tym, które doprowadziły do pojmania i skazania Caranajewa.

Nadmieniają jednak, że nie będą popierać wniosku o karę śmierci dla oskarżonego. "Dzień po dniu siedzieliśmy na sali sądowej oglądając niekończące się sterty dowodów, nagrania i zdjęcia z maratonu, repliki bomb, a nawet ostatnie ubrania jakie nasz syn miał na sobie przed śmiercią" - pisali. "Jak nikt rozumiemy jak ciężką zbrodnię popełnił oskarżony. Byliśmy tam. Przeżyliśmy to. Zabił nasze dziecko, drugie ciężko ranił i zabrał nam kawałek duszy, którego nigdy nie odzyskamy" - dodali. Właśnie dlatego wolą, aby Caranajew resztę życia spędził za kratami, bez możliwości odwołania się od wyroku czy wcześniejszego zwolnienia. Jak tłumaczą, wnoszenie o karę śmierci wiąże się z licznymi apelacjami i latami spędzonymi w sądzie. "Nie chcemy, żeby proces przypominał, w najbardziej bolesny sposób, dwójce naszych pozostałych dzieci co oskarżony im zabrał" - napisali.

Zaznaczyli, że dopóki proces Caranajewa nie jest zamknięty, a sam zamachowiec jest wciąż w blasku fleszy, nie mają wyjścia, muszą przeżywać tę historię na jego warunkach. "Kiedy tylko zniknie z telewizji i gazet, w tej samej chwili będziemy mogli zacząć odbudowywać naszą rodzinę" - dodali.

Richardowie podkreślili jednak, że jest to prośba bardzo osobista i oczywiście rozumieją, jeśli pozostali poszkodowani mają inne zdanie. "Możemy mówić tylko za siebie, ale wydaje nam się, że już czas zamknąć ten rozdział i iść w kierunku lepszej przyszłości" - podsumowali.

Cały list do przeczytania na " Boston Globe ".

Więcej o: