Głosowanie korespondencyjne trudne nawet dla urzędników. Dużo papierów, kopert, łatwo się pomylić. Ludzie starsi? "Bez pomocy się nie obędzie"

Głosowanie korespondencyjne nie jest proste - pokazuje to przykład wykształconego, niepełnosprawnego wyborcy z Lubelszczyzny, który w ten sposób głosował w trzech kolejnych wyborach. Jak ustaliło TOK FM, w dwóch pierwszych źle wypełnił pakiet wyborczy i głosu w ogóle nie brano pod uwagę. Skutecznie zagłosował dopiero za trzecim razem. - To jest dość skomplikowane, te koperty - którą zakleić, której nie. Do tego instrukcja, która ma kilkanaście punktów - mówi Mateusz Pobłocki z gminy Werbkowice na Lubelszczyźnie.

Trzy koperty, w tym dwie do odesłania (ale też trzecia, w którą wszystko jest spakowane), do tego karta do głosowania, specjalne oświadczenie o tajnym oddaniu głosu i instrukcja - taki pakiet dostaje wyborca, który decyduje się na głosowanie korespondencyjne. Musi się szczegółowo zapoznać z instrukcją, by nie pomylić żadnego z kroków. Pan Mateusz pomylił, dwukrotnie. Mimo że instrukcję czytał, mimo że urzędniczka z gminy była u niego w domu i tłumaczyła, co i jak.

Mój rozmówca to 36-latek na wózku, który wiele lat temu zachorował na zanik mięśni. Nie przeszkodziło mu to w ukończeniu studiów - skończył zarządzanie i marketing na Akademii Podlaskiej, dziś zajmuje się handlem w internecie, sprzedaje sprzęt medyczny.

Mieszka z rodzicami, daleko od urzędu czy szkoły, w której mógłby głosować. A głosować chce, czuje, że to obywatelski obowiązek. Dlatego wybrał głosowanie korespondencyjne, jak tylko pojawiła się taka możliwość. Głosował już w ten sposób trzy razy - tyle że udało się poprawnie oddać głos dopiero niedawno, za trzecim razem, przy wyborach samorządowych. - Wcześniej było tak, że prawdopodobnie czegoś nie doczytałem, przeoczyłem. Instrukcja też nie była do końca jasna. I w efekcie koperty, które powinny być niezaklejane, ja zaklejałem - mówi nasz rozmówca. Nie kryje, że cała procedura przynajmniej na początku była skomplikowana. Nie wyobraża sobie, jak dziś na przykład osoby starsze - bo teraz korespondencyjnie głosować może każdy - miałyby sobie z tym za pierwszym razem poradzić.

- Moim zdaniem, w całej tej procedurze jest za dużo tych kopert, można się pomylić, bo w jedną wkładamy kartę do głosowania, w drugą oświadczenie o tajnym oddaniu głosu. A instrukcja nie jest tak za bardzo czytelna i po prostu myli się człowiek, mimo że ma się przed sobą instrukcję - mówi. Jak dodaje, wolałby, żeby instrukcja miała formę nie kilkunastu spisanych krok po kroku punktów, ale by była to instrukcja obrazkowa.

Pan Mateusz nie kryje, że gdy dowiedział się, że oddał głosy niewłaściwie i nie wzięto ich pod uwagę, sam był na siebie zły. - Głos oddany, a tu się okazuje, że nieważny. To tak jakby człowiek wcale nie zagłosował - mówi.

Bez pomocy się nie obejdzie

Pakiet wyborczy dla pana Mateusza przygotowała Anna Malicka, urzędniczka z gminy Werbkowice, pełnomocnik do spraw wyborów. Za każdym razem osobiście była u wyborcy, starała się wytłumaczyć, jak głosować. Ale przyznaje, że sama wcześniej też kilkakrotnie czytała instrukcję. - Może to nie jest skomplikowane, ale trudne do zrozumienia, jest kilka kopert, dużo papierów, wyborca może się pomylić - mówi urzędniczka. I dodaje, że gdyby na takie głosowanie zdecydowały się np. osoby starsze, będzie trudno. - Bez czyjejś pomocy się nie obędzie.

W czym tkwił problem u pana Mateusza? - Wyborca oświadczenie o tajnym osobistym oddaniu głosu włożył do koperty na kartę do głosowania, razem z kartą do głosowania, i zakleił. A powinien to włożyć do tej drugiej koperty "Przesyłka wyborcza do Obwodowej Komisji Wyborczej". Bo komisja jak dostaje kopertę, od razu sprawdza, czy w tej kopercie jest koperta na kartę do głosowania, i powinno być dołączone oświadczenie. A tego nie było. I nie można było wziąć głosu pod uwagę - mówi Anna Malicka.

Jakie jest zainteresowanie głosowaniem korespondencyjnym?

Wyborcy, którzy się na to zdecydują, do 27 kwietnia mają czas na złożenie takiej deklaracji - można osobiście, ale też np. mailem. Chodzi o zadeklarowanie, że wybieramy taki właśnie typ głosowania. Na Lubelszczyźnie zainteresowanie tym jest niewielkie. W samym Lublinie zgłosiło się jak dotąd zaledwie kilkanaście osób.

W kilku innych lubelskich gminach, do których dzwoniliśmy, takich zgłoszeń praktycznie nie ma. W Zamościu były pojedyncze pytania o takie głosowanie, ale nikt jeszcze zgłoszenia nie złożył. Zamojscy urzędnicy nie kryją, że mają wątpliwości, jak to wszystko ma wyglądać, ale liczą na delegaturę Krajowego Biura Wyborczego, która zapowiedziała, że jeśli będzie potrzeba, będzie też dodatkowe szkolenie w tym zakresie.