"To jest pani widzimisię, co ma pani na liczniku...". Czyli próbujemy przekręcić licznik. Da się. A wykrycie tego? No cóż...

Chcesz zarobić na aucie sprowadzonym z zagranicy? Nic prostszego. Wystarczy cofnąć licznik, a samochód zyskuje na wartości. Ten proceder jest w Polsce... legalny, choć teoretycznie są przepisy chroniące kupujących. Teoretycznie.

W internecie po kilku sekundach szukania można znaleźć firmy zajmujące się tak zwaną "korektą" przebiegu samochodów. Usługa jest niedroga, kosztuje od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

Dzwonimy więc do jednego z warszawskich serwisów...

Problemy? "To pani widzimisię, co ma pani na liczniku..."

Nasze fikcyjne auto ma 15 lat i spory przebieg. Ponieważ je sprzedajemy, potrzebujemy, żeby przebieg był mniejszy. - Za 150 zł zrobimy pani usługę dobrze, zapiszemy nowy przebieg we wszystkich miejscach, w których może być sprawdzany - słyszę w słuchawce od jednego z serwisantów w Warszawie.

- Nie będzie żadnych kłopotów?

- To pani widzimisię, co pani ma na liczniku, może Pani mieć 300 tysięcy, a może pani mieć 3 km, tylko nowego nabywcę trzeba poinformować o faktycznym przebiegu - przekonuje nasz rozmówca.

I ma rację - rzeczywiście tak mówi prawo. - Jeśli ktoś cofa licznik po to, aby podnieść wartość auta przy sprzedaży i zataja ten fakt, to jest przestępstwo oszustwa - tłumaczy Mariusz Sokołowski z Komendy Głównej Policji.

Problem w tym, że dla przeciętnego nabywcy jest to praktycznie nie do sprawdzenia. Sokołowski przyznaje, że policja rzadko ma takie zgłoszenia. - W takich sytuacjach kupujący najczęściej stara się unieważnić podpisaną umowę kupna-sprzedaży - przyznaje.

Co można zrobić z przebiegiem?

W styczniu 2014 roku Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju znowelizowało przepisy dotyczące badań technicznych pojazdów. Przy każdym badaniu w stacji kontroli pracownik powinien wpisać stan licznika do dokumentów, a informacja ta powinna znaleźć się w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Ale w praktyce przebieg nie zawsze jest przekazywana do systemu, poza tym auta sprowadzane z zagranicy są poza kontrolą.

Branża motoryzacyjna od lat walczy o doprecyzowanie przepisów. - Żeby wzorem naszych zachodnich sąsiadów wprowadzić do Kodeksu karnego jasny, precyzyjny zakaz korygowania przebiegu pojazdów - mówi Marek Konieczny, prezes Związku Dilerów Samochodów. - Niestety prawnicy są w tej sprawie podzieleni, część argumentuje, że przecież są już przepisy sankcjonujące fałszowanie dokumentów czy oszustwo.

Ministerstwo Sprawiedliwości sprawę lekceważy. Na pytanie, czy nie widzi potrzeby zmiany prawa, odpowiedź dostajemy po tygodniu: "W odpowiedzi na pytanie, informuję, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie prowadzi obecnie prac legislacyjnych w zakresie, o który Pani pyta."

Sprawdzenie przebiegu?

Przebieg samochodu sprowadzonego można teoretycznie sprawdzić, ale handlarze mają swoje sposoby. - Na przykład kupują samochód w Niemczech, przejeżdżają przez granicę, cofają licznik, wracają do niemieckiego serwisu wymienić olej albo żarówkę i już mają w papierach nowy przebieg. Legalnie - mówi mój informator.

Można oczywiście przeprowadzić ekspertyzę, ale to czasochłonne i drogie, szczególnie dla kogoś, kto kupuje używane, niedrogie auto. Szacuje się, że nawet 40 proc. samochodów sprowadzonych z Zachodu ma nowe przebiegi.

Problem dostrzegł Parlament Europejski, który chce całkowicie zabronić ingerencji w liczniki. Prace nad nowymi przepisami już trwają, nowe prawo ma wejść w życie za 3 lata.