"Według administracji Kopacz głównym zadaniem rządu nie jest rządzenie, a zbieranie pieniędzy"

"Fiskus miał stanąć frontem do podatnika, ale okazało się, że to marzenie świętej głowy" - pisze Ewa Usowicz w "Rzeczpospolitej". Podstawową zasadą prezydenckiej noweli podatkowej miało być hasło "wątpliwości rozstrzygamy na rzecz podatnika", ale - jak zauważa Usowicz - zostało to zablokowane przez rząd.

"Rząd nas wykiwał" - pisze w Rzeczpospolitej Ewa Usowicz. Chodzi o kwestie podatkowe, które oraz - zdaniem autorki - całkowite zafiksowanie rządu na bezwzględne zbieranie pieniędzy. Jak stwierdziła Usowicz, "fiskus miał stanąć frontem do podatnika, ale okazało się, że to marzenie świętej głowy".

Fiskus ponad wszystko

Dziennikarka podkreśla, że winić za to można tylko i wyłącznie obecną administrację. "Rząd Ewy Kopacz robi wszystko, by prezydenckiemu projektowi ukręcić łeb" - dodała. Jej zdaniem rządzący ponad dobro podatnika stawiają dobro budżetu. Odpowiedzi administracji premier Kopacz, że "nie wszystko da się zrobić jedną nowelizacją" uznała za krętactwo.

Według Usowicz rząd Platformy Obywatelskiej "wybrał prawo pięści", które jej zdaniem opiera się na "prymitywnym fiskaliźmie". Podkreśliła, że obowiązujące przepisy traktują każdego podatnika jak potencjalnego złodzieja. Za przykład podała klauzulę obejścia prawa, według której unikanie opodatkowania będzie traktowane jako działanie zamierzone. Jak zaznaczyła Usowicz, taki przepis daje urzędnikom pole do nadużyć. Dziennikarka podkreśliła również, że polskie przepisy podatkowe charakteryzują się zawiłością i są ciągle zmieniane. Jej zdaniem każdy przepis budzi masę wątpliwości, a urzędnicy interpretują prawo jak chcą. Wyraziła również zdziwienie, że mimo tylu nieprawidłowości wszystko wciąż jest rozstrzygane na korzyść fiskusa.

Cały artykuł do przeczytania w Rzeczpospolitej .

Więcej o: