Żakowski do Biedronia: "Co teraz? Stanie pan na czele lewicy?". A ten bez wahania: "Nie. Mam umowę z mieszkańcami mojego miasta"

- Nie od tego jest dzisiaj Biedroń, żeby tworzyć nową lewicę - przekonywał w rozmowie z Jackiem Żakowski laureat Nagrody Radia TOK FM im. Anny Laszuk - Robert Biedroń. Prezydent Słupska zadeklarował jednoznacznie: - Mam swoją misję, swoją umowę z mieszkańcami mojego miasta i zamierzam się w to angażować przez najbliższe cztery lata.

Robert Biedroń został laureatem Nagrody Radia TOK FM im. Anny Laszuk za rok 2014. Nominowany był za to, że dzięki osobistym walorom, takim jak kultura osobista, takt i szacunek dla innych ludzi, zjednał sobie społeczność Słupska, która obdarzyła go zaufaniem, oddzielając sprawy publiczne od spraw prywatnych i dając tym samym nadzieję na jeszcze większe zmiany mentalności społecznej.

Laureat nagrody był gościem w Poranku TOK FM.

Jacek Żakowski: No i co teraz? Grzegorz Napieralski zapowiada budowanie nowej lewicy po wyborach parlamentarnych. Pan stanie na jej czele?

- Nie, dlaczego? To Grzegorz Napieralski tworzy tę nową lewicę. Ja oczywiście kibicuję, bo ubolewam nad tym, że dzisiaj jesteśmy na pustyni lewicowej, gdzie nic się nie dzieje. A jest co zbierać, jest co tworzyć. Dzisiaj lewica jest w rozsypce, jest wiele ciekawych postaci, które można zebrać. Jak się znajdzie dobry generał, to jest to do zrobienia.

No właśnie: Robert Biedroń.

- Nie, ja mam swoją misję, swoją umowę z mieszkańcami mojego miasta i zamierzam się w to angażować przez najbliższe cztery lata.

Czyli nie będzie pan kandydował w wyborach parlamentarnych.

- Nie. Na pewno.

Ale liderowanie partii czy jakiemuś ruchowi politycznemu to co innego. To nie narusza pańskiej roli w Słupsku.

- Ale jest czasochłonne i energochłonne, a ja jestem od tego, żeby załatwiać różne sprawy w Słupsku. Słupsk staje się centrum debaty, jest coraz więcej gości, jest ferment dyskusyjny wokół takich miast jak Słupsk. Ostatnio zrobiliśmy ciekawą debatę z Edwinem Bendykiem na temat polskich miast i tych zmian powyborczych, zjazd progresywnych burmistrzów i prezydentów.

Robimy wiele ciekawych rzeczy, które promieniują na cały kraj, i temu chciałbym się poświęcić, a nie tworzeniu lewicy. Przy tworzeniu lewicy będzie bardzo wiele ambitnych i zdeterminowanych osób i będę im kibicował, ale nie od tego jest dzisiaj Biedroń, żeby tworzyć nową lewicę.

Jednak wrażenie, że jest wiele ambitnych i zdeterminowanych osób, to nie jest wrażenie, za którym by szło przekonanie, że z tego da się coś zbudować.

- Ale nic nie gwarantuje, że za Biedroniem pójdą. Trzeba budować wiarygodność lewicy. Jeżeli stworzą coś Grzegorz Napieralski, Andrzej Rozenek, Wanda Nowicka, Anka Grodzka, Barbara Nowacka...

...Magdalena Środa, Kazimiera Szczuka. Prawie same kobiety.

- Nareszcie! Nareszcie są kobiety w polityce. Można dużo złego mówić o Palikocie, chociaż ja go cenię, ale to dzięki niemu zafunkcjonowały te kobiety. To mu trzeba oddać. Myślę, że jeżeli Grzegorz Napieralski ma jakiś plan, to powinien on obejmować w dużej części te kobiety.

Nadaje się na lidera?

- Ja mam złe doświadczenia z tej współpracy. Ale Grzegorz uczy się trochę na tych błędach, wyciąga wnioski, dzisiaj rozmawia dość szeroko. To może być recepta na sukces. Jednak nie wiem, czy to powinien być Grzegorz.

A kto powinien być takim liderem?

- To naturalnie się wyłoni. Jak patrzę na talenty Anny Grodzkiej, Wandy Nowickiej, Andrzeja Rozenka, to tam jest talent liderstwa. Palikot musi odpocząć. To wspaniała postać polskiej polityki, wprowadza potrzebny ferment do polityki. Ale dzisiaj się pogubił w tym wszystkim. Ja mu bardzo kibicuję, to wizjoner. Być może potrzebny jest ktoś, kto ma wizję rozwoju lewicy; żeby wiedział, w którą stronę ten okręt ma płynąć. W 2011 Palikot tę wizję miał.

A potem miał inną. A potem jeszcze inną. To człowiek, który miewa wizje, a nie ma wizję.

- I przegrywa, kiedy zmienia wizję, kiedy staje się to chwiejne. Może jak odpocznie, to wróci.

Jak to w Słupsku wygląda, przekonał pan nieprzekonanych?

- Ja z nimi przede wszystkim rozmawiam. Na radzie miasta jest spokój, dialog, rozmawiamy merytorycznie. Nie ma gorszących scen, które były kiedyś, za mojego poprzednika. To niestety w Polsce dzisiaj się nazywa sukcesem. A powinno być standardem.

Myślę, że jest euforia powyborcza, że jest poczucie, że rozmawiamy o problemach, o problemach miast średniej wielkości. To dzisiaj są realne problemy. Popełniliśmy wiele błędów, jeżeli chodzi o rozwój naszego kraju - postawiliśmy na metropolie. Taka była idea Platformy Obywatelskiej - że najpierw będziemy wspierali metropolie, a potem metodą dyfuzyjną rozpraszali to. To się chyba nie sprawdziło.

Jak patrzę na Słupsk, gdzie odcinane są kolejne połączenia kolejowe, autobusowe; gdzie nie ma inwestycji w podstawowe potrzeby mieszkańców, np. rozwój przedsiębiorczości, edukację, to te miejsca umierają. To jest trudne, czuję się współodpowiedzialny za to.

I co można zrobić w sprawie takiego Słupska?

- Ja chcę sprowokować dyskusję o takich miastach. Głos burmistrzów i prezydentów takich miast jest niesłyszany. A tam jest życie Polski, staram się więc nas zjednoczyć. Dzisiaj nadszedł czas na prezydentów i burmistrzów małych i średnich miast, którzy powinni domagać się równego traktowania, jeżeli chodzi o podział dóbr, o zrównoważony rozwój, bo jest to niesprawiedliwe. Jako prezydent muszę utrzymywać coraz to nowe instytucje, mam coraz większe obowiązki od państwa, ale za tym nie idzie żadne wsparcie finansowe, czy w innej postaci.

Więcej o: