Wybory 2015. Głosowanie korespondencyjne - nowość, która budzi wątpliwości

Każdy z nas w najbliższych wyborach prezydenckich, a potem także parlamentarnych, będzie mógł zagłosować korespondencyjnie. Tyle że część gmin wciąż ma sporo wątpliwości w tym zakresie. - Czasu jest mało, a wielu rzeczy nie wiemy albo nie jesteśmy pewni - skarżą się urzędnicy. I liczą na to, że chętnych do głosowania korespondencyjnego będzie... jak na lekarstwo.

Zamiar głosowania korespondencyjnego, czyli poprzez nadanie listu, każdy chętny powinien zgłosić w swoim urzędzie gminy do 27 kwietnia. Choć i tu pojawiają się wątpliwości - niektórzy podają, że prawdziwy termin graniczny to 25 kwietnia - tyle że 25 kwietnia to sobota.

W Lublinie były już pytania w tym zakresie od osób zainteresowanych. Urząd przygotował nawet specjalny formularz do wypełnienia, by każdy mógł zgłosić np. mailowo chęć skorzystania z nowej formuły głosowania. Ale część urzędów jeszcze druków nie przygotowała. - Dopiero będziemy to robić - słyszymy w Łęcznej.

Pełnomocnik prezydenta Lublina do spraw wyborów, Agnieszka Weremko, przyznaje, że podstawowe informacje już ma, ale jak zawsze "diabeł tkwi w szczegółach". - Dużo już wiemy, ale to jednak jeszcze jest nowość - mówi. I podaje jeden z przykładów - kto powinien dostarczyć wyborcy zamówiony przez niego pakiet do głosowania? Urzędnik z pełnomocnictwem, a może listonosz z poczty albo kurier? I kto powinien wyborcę wylegitymować, by przekazać mu cały pakiet z kartami do oddania głosu?

- Przecież komisja w trakcie głosowania w lokalu wyborczym zawsze sprawdza dokument tożsamości. Więc to, kto ma sprawdzać tożsamość przy głosowaniu korespondencyjnym, to bardzo ważna wątpliwość, bo musimy mieć absolutną pewność, że pakiet wyborczy adresowany do konkretnej osoby właśnie do niej trafi - wyjaśnia. - Czekamy na wytyczne Państwowej Komisji Wyborczej - dodaje.

Kolejny problem, zgłaszany przez urzędników: co w sytuacji, jeśli Kowalskiego nie będzie w domu i pakietu wyborczego nie odbierze? W instrukcji PKW jest mowa o tym, że jeśli wyborcy nie będzie pod wskazanym adresem, doręczający ma umieścić zawiadomienie o terminie powtórnego doręczenia - ma je zostawić w skrzynce na listy lub na drzwiach. Termin "powtórki" nie może być dłuższy niż 3 dni od pierwszego doręczenia. - A jak takie "awizo" zaginie, jak ktoś je sobie weźmie, gdy będzie włożone w drzwi? Albo gdy wyborca będzie czekał o godzinie 9, a kurier się spóźni i dotrze, za drugim razem, dopiero w godzinach popołudniowych i wyborcy już w domu nie będzie? - stawiają pytania urzędnicy z podlubelskich gmin.

Krajowe Biuro Wyborcze problemu nie widzi, chociaż...

Teresa Bichta, dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Lublinie, mówi nam, że jej zdaniem przepisy są jasne. - Właściwie to głosowanie nie jest niczym nowym, bo wcześniej dotyczyło osób niepełnosprawnych, a teraz może dotyczyć wszystkich zainteresowanych - mówi Bichta. Choć przyznaje, że mogą się pojawiać wątpliwości w zakresie odbioru pakietów, już po wypełnieniu, od wyborców. Tu jest bowiem dowolność.

- Gminy mogą sobie to różnie organizować - przyznaje szefowa Krajowego Biura Wyborczego. I podaje możliwości: 1) wyborca sam zanosi pakiet wyborczy do urzędu gminy w ostatnim dniu roboczym przed głosowaniem (czyli w piątek); 2) po pakiet zgłasza się do wyborcy uprawniony pracownik urzędu, który dostarczy dokumenty do komisji obwodowej; 3) odebraniem pakietu może się również zająć Poczta Polska. - Z tym, że w tej chwili jeszcze nie wiemy, czy Poczta będzie w to mocno zaangażowana, czy też gminy same będą to sobie organizowały we własnym zakresie - mówi Bichta. Jak wyjaśnia, w kwietniu - tak jak przy każdych innych wyborach - odbędą się szkolenia dla pracowników urzędów gmin, by wszystko było jasne i precyzyjne.

"Oj, może nie będzie wielkiego zainteresowania, to i problem z głowy?"

Urzędnicy liczą, że głosowanie korespondencyjne wybiorą jednak tylko nieliczni. - Mam nadzieję, że nie będzie tego dużo, ponieważ jest tyle możliwości głosowania: przez pełnomocnika, przy pomocy zaświadczenia o prawie do głosowania, jeśli ktoś się przemieszcza. Więc nie wiem, czemu miałoby służyć to głosowanie korespondencyjne - mówi Teresa Bichta.

- To rzeczywiście jest największa niewiadoma. Sami się nad tym zastanawiamy. Gdy korespondencyjnie mogli głosować niepełnosprawni, u nas w ogóle nie było takiego przypadku. Nikt się na to nie zdecydował - mówi Jerzy Małek, sekretarz gminy Łęczna. On sam problemu nie dostrzega. - Jeśli będą takie wnioski, na pewno głosowanie korespondencyjne się odbędzie - dodaje.

Co wynika z przepisów?

Wyborca dostanie pakiet, w skład którego wejdą: koperta zwrotna, karta do głosowania, koperta na kartę do głosowania, oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu, instrukcja głosowania korespondencyjnego i ewentualnie nakładka na kartę do zagłosowania w alfabecie Braille'a.

Wyborca odda swój głos i włoży kartę do koperty z odpowiednim napisem, a potem kopertę zaklei. Co ważne, niezaklejenie koperty spowoduje, że karta nie będzie uwzględniana przy ustalaniu wyników głosowania. Kopertę z kartą trzeba następnie włożyć do jeszcze jednej koperty, na której będzie widniał adres obwodowej komisji wyborczej.

Więcej o: