Kobiety, przyjaciele, zabawa, lody, baseny. Propaganda kusi wizją Państwa Islamskiego jako raju na ziemi

Dzieci w szkołach, obfite posiłki, zielone sady, bojownicy głaskający koty - taki obraz Państwa Islamskiego pojawia się na profilach dżihadystów. To mniej znana strona propagandy IS, ale - jak pisze ?The Independent? - prawdopodobnie jeszcze groźniejsza, niż ta pokazująca przemoc.

Nagrania z egzekucji, profesjonalne filmy chwalące sprawność militarną na stronach internetowych i profilach w mediach społecznościowych - ekstremiści z Państwa Islamskiego na szeroką skalę wykorzystują obrazy przemocy w swojej propagandzie. Są one często bardzo drastyczne: spalone ciała, ofiary wybuchu bomb; są też zdjęcia z walk lub tuż przed odcięciem dłoni skazanemu.

Jednak, jak pisze " The Independent ", działania propagandowe islamistów maja też drugi front, o którym słyszy się rzadziej. Na licznych profilach m.in. na Twitterze Państwo Islamskie jest pokazywane jako utopia. Zielone ogrody i drzewa kwitnące w sadach, zastawione jedzeniem stoły czy bojownicy odpoczywający nad wodą lub bawiący się z kotami. Ta propaganda przedstawia Państwo Islamskie jako ziszczenie muzułmańskiej wizji raju. Dżannah, niebo w islamie, jest charakteryzowane jako kraina mlekiem i miodem płynąca, pełna pięknych domów i ogrodów.

Takie obrazy mogą wydać się tragikomiczne w porównaniu z tym, co wiemy o sadyzmie, bezwzględności i ekstremizmie Państwa Islamskiego. Jednak, jak ocenia The Independent, materiały z "normalnego życia" są ważnym i bardzo niebezpiecznym elementem propagandy. Mogą one zachęcać nowych rekrutów do dołączenia do ekstremistów.

Taką propagandą buduje się poczucie państwowości islamistów

Na niektórych zdjęciach widać bojowników Państwa Islamskiego, którzy odpoczywają w przerwach od walk. Często, gdyby nie wiszące na ramieniu kałasznikowy, trudno byłoby te zdjęcia odróżnić od zwykłych fotografii z wakacji w jakiejkolwiek innej części świata.

Takie zdjęcia pojawiały się już wcześniej, także w innych konfliktach. Jednak m.in. na Twitterze bardzo wiele zdjęć i filmów przedstawia "normalne życie" w Państwie Islamskim. Dżihadyści chwalą się remontami dróg, pokazują klasy pełne dzieci. Są też biblioteki, gdzie uczą się - oczywiście tylko z książek zgodnych z fundamentalistycznymi poglądami - a na stole obok Koranu leży pistolet.

Często pojawiają się też zdjęcia natury: zachody słońca, parki, kwitnące drzewa w sadach. Są też place zabaw i zdjęcia matek z dziećmi, opatrzone komentarzem "wychowujemy kolejne pokolenie kalifatu".

Jak ocenia w "The Independent" Charlie Winter, ekspert z walczącej z ekstremizmem fundacji Quilliam, taka propaganda buduje obraz IS jako rzeczywistego państwa, a nie grupy terrorystycznej.

Perspektywa dostatniego życia może skusić nowych rekrutów

- Duża część tej propagandy jest niezauważana na Zachodzie, ponieważ nie jest zbyt kontrowersyjna. Jednak dla islamistów ma ona duże znaczenie, bo podtrzymuje ich twierdzenie, że Państwo Islamskie jest utopią - powiedział Winter. - Pokazując dzieci bawiące się na ulicy, chcą też pokazać, że wojna nie przeszkadza im w normalnym życiu - dodał.

Dzięki doniesieniom grup aktywistów z regionu znamy drugą stronę życia na terenach kontrolowanych przez IS. Osoby, które łamią prawo, są kamienowane lub przybijane do krzyży. Wyznawcom innych religii ścina się głowy. Na zdjęciach aktywistów widać też kolejki po żywność, stanowiące kontrast do publikowanych przez islamistów zdjęć bogatych posiłków i lodów.

Główne zagrożenie wynikające z tej propagandy polega na zachęcaniu do przyłączenia się do Państwa Islamskiego. Ten przekaz może być adresowany zarówno do osób mieszkających w Europie, jak i na Bliskim Wschodzie. Ci drudzy, często uchodźcy, wyczerpani biedą i wojną choćby w Syrii, mogą być skuszeni wizją lepszego życia.

Z kolei do muzułmanów mieszkających w Europie trafia przekaz, że media kłamią na temat IS i w rzeczywistości wcale nie żyje się tam źle. Skierowana na dobra materialne propaganda może trafiać do imigrantów w Europie i innych częściach świata, którzy ze względu na bezrobocie, ubóstwo czy problemy z asymilacją są sfrustrowani i podatni na ekstremizm.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!