RDC zwolniło dziennikarkę za "zbyt wyraziste poglądy"? Sprawą interesuje się Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Eliza Michalik to ostatnio jedno z najgłośniejszych nazwisk polskich mediów. Dlaczego? Z powodu zwolnienia z rozgłośni RDC. Jego przyczyną miał być "nieakceptowalny styl wyrażania opinii" - m.in. jeśli chodzi o Kościół i zapłodnienie in vitro. Zwolnieniem dziennikarki niepokoi się Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

Eliza Michalik w 2013 r. zaczęła prowadzić w piątki poranną audycję w Polskim Radiu RDC, d. Radiu dla Ciebie. Od 7 września 2013 r. była prowadzącą autorski programu "Bez pudru".

Audycję nadawano co sobotę od 8 do 11. "Mocny, gorący, aromatyczny, prawdziwy - program "Bez pudru" to taka radiowa najlepsza kawa. Moje ukochane i jedyne radiowe dziecko. Jakkolwiek dziwnie by to brzmiało. Trzy godziny rozmów, sporów i starań, żeby zrozumieć - ludzi, rzeczy, pojęcia, zjawiska - bynajmniej nie tylko polityczne" - tak Michalik opisywała swoją audycję na stronie internetowej RDC.

Zwolnienie Michalik

W programie poruszano najróżniejsze kwestie społeczno-polityczne. Rozmawiano m.in. o możliwości dozbrojenia Ukrainy przez Polskę, ksenofobii, kontrowersyjnych kwestiach związanych z Kościołem katolickim w Polsce czy sytuacji nauczycieli i górników. Spis poszczególnych wydań "Bez pudru" zamieszczono na stronie RDC >>>

Michalik prowadziła swój program do 7 marca 2015 r. Audycji nie usunięto jednak z woli samej autorki. Dziennikarka została zwolniona z RDC. W mediach zawrzało. Michalik zdradziła powody swojego zwolnienia m.in. "Gazecie Wyborczej". Miała usłyszeć, że jest osobą "zbyt wyrazistą". Według niej zarzut ten pojawił się w związku z "wyrażaniem przez nią na antenie krytyki Kościoła katolickiego, szczególnie w kontekście zapłodnienia in vitro i konwencji antyprzemocowej".

"Nieakceptowalny styl"

Ciekawy jest fakt, że przeciwko zwolnieniu Michalik była szefowa programowa RDC Ewa Wanat. - To właśnie ze względu na styl zaproponowałam jej program - powiedziała Wanat w rozmowie z portalem Wirtulanemedia.pl . Także wg zwolnionej dziennikarki Wanat była zadowolona z jej pracy.

Decyzję o zwolnieniu Michalik podjęła prezes rozgłośni Jolanta Kaczmarek, jednocześnie zasiadająca w jednoosobowym zarządzie stacji. Powodem zwolnienia Michalik był "nieakceptowany styl prowadzenia audycji" - jak podaje Kaczmarek w oświadczeniu opublikowanym na stronie RDC. Tu można się zapoznać z jego treścią w całości >>>

"Forma wywierania nacisku"

Choć w oświadczeniu Kaczmarek zapewnia, że RDC jest radiem, z którego nie znikną "wyraziste audycje i muzyka", co innego może się wydawać, sądząc z doniesień, jakoby Rada Programowa RDC - jak podają Wirtualnemedia.pl - "od dłuższego czasu analizowała ofertę programową rozgłośni". Wśród programów, którym "przyglądała się" rada, nie było jednak audycji Michalik.

Rada chciała spotykać się z poszczególnymi dziennikarzami stacji. Wyraźnie sprzeciwiła się temu Wanat, która wskazywała, że takie spotkania mogą być formą wywierania nacisku na autorów. Dziennikarze nie stawiali się więc przed Radą.

Radzie Programowej nie spodobało się też to, że w RDC w okresie bożonarodzeniowym w 2013 i 2014 r. kolędy i pastorałki pojawiały się jedynie w autorskich audycjach. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji odmówiła jednak zajęcia się sprawą, jako że nie wpłynęły skargi od słuchaczy.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka zaniepokojona

Sytuacją w RDC zainteresowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka . "Fundacja pragnie wyrazić zaniepokojenie w związku z doniesieniami mediów o naciskach wywieranych na dziennikarzy RDC" - napisano w oświadczeniu opublikowanym na stronie Fundacji.

Wg dokumentu zaniepokojenie dotyczy w szczególności "niejasnych okoliczności" zwolnienia Michalik. "Praktyka nietransparentnego odsuwania od anteny lub zwalniania dziennikarzy pracujących w mediach publicznych stanowi praktykę nie tylko niedobrą w demokratycznym społeczeństwie, ale też zagraża wolności słowa" - pisze ostro Fundacja.

Tak zaczynała Michalik

Michalik swoją karierę dziennikarską rozpoczęła w "Gazecie Polskiej". Choć nie można jej odmówić wyrazistości i zaangażowania, na jej pracy kładły się cienie - oskarżenia o plagiat. Pierwsze pojawiło się w 2003 r.

Oskarżenie dotyczyło publikacji Michalik, w której jak sama później przyznała, "wykorzystała obszerne fragmenty artykułów red. Hanny Harasimowicz-Grodeckiej bez powołania się na źródło". W "Gazecie Polskiej" ukazały się przeprosiny, a honorarium za tekst Michalik przekazała na cel charytatywny.

Sprawa plagiatów wróciła cztery lata później, kiedy Michalik pisała w serwisie Salon24.pl. To sami czytelnicy wytykali autorce w komentarzach liczne "zapożyczenia". Mało tego, powstał nawet specjalny blog, na którym publikowano teksty podpisane nazwiskiem Michalik wraz z ich porównaniami do treści ich faktycznych autorów. Blog ów można znaleźć tutaj >>>

Salon24.pl postanowił zakończyć współpracę z dziennikarką, która przeszła potem do "Życia Warszawy". Obecnie związana jest też z Superstacją.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: