"Armia duchów" Putina - Niemcow pracował nad raportem o Rosjanach walczących na Ukrainie

Borys Niemcow chciał opublikować raport dotyczący obecności rosyjskich żołnierzy na Ukrainie. Nie zdążył. Według brytyjskiego ośrodka analitycznego RUSI na Ukrainę przyjeżdżają żołnierze z najdalszych zakątków Rosji: Władywostoku, Wysp Kurylskich. Przynależą do 117 jednostek rosyjskiej armii.

Dzień przed śmiercią pod Kremlem Borys Niemcow omawiał ze swoją bliską współpracownicą Olgą Szoriną raport, który przygotowywali od miesięcy. Bał się podsłuchu, więc przekazał Szorinie wiadomość na kartce papieru: "Skontaktowali się ze mną komandosi z Iwanowa. Siedemnastu zginęło. Nie dali im pieniędzy. Teraz boją się mówić". Kartkę Szorina pokazała reporterom Reutersa.

Iwanowo to rosyjskie miasto położone 300 km od Moskwy. Mieści się tam baza wojskowa 98. dywizji powietrznodesantowej. Raport, według Szoriny, dotyczy rosyjskich żołnierzy, którzy walczą na Ukrainie. Materiał zbierali głównie z ukraińskich ogólnodostępnych źródeł publikowanych w internecie, ale też kontaktowali się z rodzinami rosyjskich żołnierzy. Tytuł miał brzmieć: "Putin i wojna". Planowali wydrukować milion kopii.

Przyjaciel opozycjonisty Ilja Jaszyn twierdzi, że Niemcow został zamordowany właśnie przez raport. - Niemcow mówił, że dowody, które zebrał, będą świadczyć o obecności militarnej Rosjan na terytorium Ukrainy. Tym samym miał ujawnić kłamstwa prezydenta Putina o tym, że nie ma tam żadnych rosyjskich żołnierzy - mówił Jaszyn Reutersowi.

Kreml, mimo wielu dowodów, długo zaprzeczał, że na Ukrainie walczą rosyjscy żołnierze. A jeśli walczą, to robią to w swoim wolnym czasie - przebywając na urlopach bądź na emeryturze (w przypadku wyższych stopniem). Analitycy oraz rodziny żołnierzy twierdzą, że jest inaczej.

 

Rosjanie na Ukrainie z Władywostoku i Wysp Kurylskich

Według szacunków analityka Pawło Kosta , na Ukrainie walczy obecnie około 12 tys. żołnierzy regularnej armii rosyjskiej i około 5-7 tys. najemników z Rosji.

Podobne liczby podaje brytyjski ośrodek analityczny Royal United Services Institute (RUSI) . Według ich szacunków pod koniec sierpnia na Ukrainie walczyło 6,5 tys. Rosjan, w grudniu ich liczba wzrosła do 10 tys. Obecnie może ich być około 11 tys. Jak zaznacza autor raportu, oprócz walczących na froncie przy granicy ukraińsko-rosyjskiej w pełnej gotowości stacjonuje około 30 tys. żołnierzy, którzy pochodzą ze 117 jednostek z całej Rosji.

Według RUSI , zaangażowane są rosyjskie siły specjalne, brygady artyleryjskie, pancerne, zmechanizowane i powietrznodesantowe ze wszystkich okręgów wojskowych, również z Dalekiego Wschodu (z Ussuryjska, Władywostoku, Wysp Kurylskich).

Rosyjskie jednostki militarne zaangażowane w wojnę na Ukrainie według RUSI

Rosyjskie jednostki militarne zaangażowane w wojnę na Ukrainie według RUSIRosyjskie jednostki militarne zaangażowane w wojnę na Ukrainie według RUSI Royal United Services Institute/ rusi.org

"Żołnierze, których nie ma"

O "armii duchów" Putina czy o "żołnierzach, których nie ma" słyszeliśmy już nieraz. Po raz pierwszy dowody na obecność rosyjskich najemników w Donbasie przedstawił Lew Szlosberg, redaktor naczelny gazety "Pskowskaja Gubernija". Dotarł do wojskowego cmentarza, gdzie w tajemnicy pochowano żołnierzy elitarnej 76. gwardyjskiej dywizji desantowo-szturmowej. To właśnie tę jednostkę Putin odznaczył wcześniej Orderem Suworowa za "pomyślne wykonanie zadań bojowych dowództwa oraz męstwo i odwagę żołnierzy". Z kolei Szlosberga pobili niezidentyfikowani sprawcy.

Od tamtej pory aktywnie działać zaczęły matki poległych na Ukrainie. Sporządzały listy poległych i zaginionych, śledziły transport "Ładunku 200" - cynkowych trumien z ciałami żołnierzy, walczyły o odszkodowania, które przecież nie należą się najemnikom. Miesiąc później, we wrześniu, prorządowe media rosyjskie zaczęły przyznawać, że ich wojskowi giną w Donbasie, z zastrzeżeniem, że są na urlopie.

"Lost Ivan" i Mirotworiec liczą zaginionych i poległych

Również we wrześniu pojawił się portal LostIvan.ru, w którym publikowane są zdjęcia rosyjskich żołnierzy zaginionych lub poległych na Ukrainie. Są też informacje o ich pochodzeniu i okolicznościach ich śmierci. Są podzieleni na najemników i żołnierzy regularnej armii.

Kilka przykładów: " Grigorij Surajkin , ur. w 1992 r. w Dubrowskoje, żołnierz rosyjskiej armii, zabity 1 grudnia w okolicach Mariupola", " Aleksiej Szmielow , ur. 1995 r. w Kałudze, żołnierz rosyjskiej armii, spłonął w czołgu pod Iłowajskiem", " Jegor Magda , ur. w 1990 r. w Szarypowie, porucznik GRU".

Spis Rosjan walczących na Ukrainie prowadzi również rosyjskie centrum Mirotworiec . Losy Rosjan na wschodniej Ukrainie internauci śledzą też w mediach społecznościowych: na Facebooku, Vkontakte, Twitterze:

"Niezapomniany urlop w Donbasie"

"Czołgiści - elita, nikt nie został zapomniany, nic nie zostało zapomniane (wracamy do domu)"

Post użytkownika Anton Pavlushko .

"Gwardia imperialna. Dima w temacie"

Post użytkownika Anton Pavlushko .

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: