NATO daje prztyczka w nos Kremlowi. Żołnierze defilowali niecałe 300 metrów od rosyjskiej granicy

Żołnierze i pojazdy sił NATO wzięły udział w paradzie z okazji Dnia Niepodległości Estonii. Przeszła ona ulicami miasta Narwa, które bezpośredni graniczy z Rosją. Wojskowi byli kilkaset metrów od granicy.

Prawie półtora tysiąca żołnierzy z Estonii i państw NATO brało udział w paradzie z okazji obchodzonego w tym kraju Dnia Niepodległości. Przemaszerowali oni ulicami Narwy. To graniczne miasto od Rosji oddziela tylko rzeka o szerokości ok. 100 metrów. Parady odbywają się rotacyjnie w kolejnych estońskich miastach.

Ze względu na bliskość granicy nie latały myśliwce

W krajach bałtyckich, w ramach misji NATO, stacjonuje kilkuset żołnierzy USA. Biorąc udział w defiladzie, po raz pierwszy byli obecni tak blisko rosyjskiej granicy. Ze względu na międzynarodowe regulacje dotyczące stref przygranicznych, w czasie obchodów nie miały miejsca typowe dla takich parad pokazy samolotów wojskowych.

W paradzie brało udział około 140 pojazdów wojskowych krajów NATO. Poza Amerykanami, byli tam także m.in. Holendrzy i Brytyjczycy.

Narwa jest wrażliwym miejscem na granicy Rosji i Estonii. Miasto zostało uznane za jeden z punktów, który mógłby stać się kolejnym miejscem agresji Kremla, gdyby doszło do eskalacji konfliktu z Zachodem - pisał "Washington Post".

 

"NATO broni swojego terytorium"

- Narwa jest częścią NATO tak samo, jak Nowy Jork czy Stambuł i NATO broni każdego metra swojego terytorium - powiedział podczas przemówienia w Tallinie premier Estonii Taavi Roivas, podaje ibtimes.com .

Estonia jest członkiem sojuszu od 2004 roku. Kraj jest objęty m.in. operacją patrolowania przestrzeni powietrznej przez samoloty państwo NATO - Baltic Air Policing.

Zobacz niesamowite

zdjęcia polskich myśliwców na misji Baltic Air Policing>>>

O ekspansji Kremla i wojnie na Ukrainie przeczytaj też w książkach >>

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: