Dzięki policjantom i strażakom urodziny małego Glena były jak z bajki. Ale wcześniej...

Mały Glenn Buratti ma łagodną postać autyzmu, choruje też na epilepsję. Chłopiec niedawno obchodził szóste urodziny, na które zaproszono całą jego klasę. Niestety, na przyjęciu nie pojawił się żaden z gości. I wtedy z pomocą przyszli internauci.

Wszystko zaczęło się od tego wpisu, który na Facebooku zamieściła mama Glena. "Wiem, że to może zabrzmieć śmiesznie, ale pęka mi serce. Na urodziny syna zaprosiliśmy całą klasę (16 osób). Nikt się nie pojawił" - napisała na stronie jednej z lokalnych grup.

Po zamieszczeniu postu w domu państwa Buratti zjawiło się piętnaścioro dzieci z sąsiedztwa i ich rodzice... Ale nie tylko oni. Wraz z nimi przyjechali strażacy i policjanci służący w miasteczku, którzy potraktowali chłopca jak prawdziwego superbohatera.

Mundurowi przywieźli chłopcu prezenty, a także spędzili z nim czas, pokazując mu wnętrze swoich wozów, sadzając go na policyjnym motorze czy pozując z nim do zdjęć. Biuro szeryfa hrabstwa Osceola wydało nawet zgodę pilotowi śmigłowca na to, by przeleciał nad domem Glena. Kierujący maszyną leciał tak nisko, by mógł pomachać jubilatowi - podaje Buzzfeed. "To, co zrobiły dla nas lokalne służby, było czymś niesamowitym" - napisał na Facebooku wzruszony tata chłopca.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: