Płatek: Po co zakładać mafię, skoro wystarczy zostać komornikiem?

"To jest krok do rozwałki państwa" - mówi prof. Monika Płatek w "Dzienniku Opinii", komentując sprawę zajęcia komorniczego ciągnika, który należał do rolnika bez długów. Zdaniem prawniczki pokazuje to, jak niska jest kultura prawa w Polsce. "A gdyby to pani premier zabrali ciągnik?" - pyta karnistka.

Prof. Monika Płatek, karnistka z UW, mówi w wywiadzie dla "Dziennika Opinii" o głośnej sprawie bezprawnie zajętego przez komornika ciągnika .

"Rozbój w biały dzień"

Prawniczka przyznaje, że przepisy przewidują sytuację, w której zajmowane są przedmioty nienależące do wierzyciela. Po to, by ten nie mógł unikać spłaty długu przepisując majątek na inne osoby. Tym razem jednak komornik nie miał żadnego dowodu, że ciągnik był użytkowany przez dłużnika. "Nie może być tak, że nie ma dowodów. Sytuacja rolnika, któremu bez uprawdopodobnienia zabierają sprzęt, dodatkowo w towarzystwie policji, to rozbój w biały dzień" - podkreśla prof. Płatek.

Jej zdaniem państwo w tej sprawie zademonstrowało "absolutną bezradność". "Nie satysfakcjonuje mnie fakt, że sprawę oddano do sądu, który oświadczył, że nie ma o czym mówić, bo nie ma ciągnika, który został od razu zlicytowany" - podkreśla prawniczka. Nie zadowala ją także zawieszenie komornika. "Co mnie to obchodzi? Ja jestem tym rolnikiem, który wydał na ciągnik sto tysięcy, zbierał na to przez wiele lat. Chcę mieć swój ciągnik z powrotem w garażu. I chcę, żeby za to, co mnie spotkało, ktoś mnie przeprosił" - mówi. Kilka dni temu komornik kupił nowy ciągnik. "I tak trzymać" - cieszy się karnistka.

"Dopóki nie jesteśmy w stanie szybko doprowadzić do naprawienia szkody, dopóty mamy problem. Istnieją przepisy, które chronią ludzi przed samowolą komornika. Ale muszą być stosowane, a w tym przypadku tak jakoś się zadziało, że na wszystko było za późno" - wskazuje prof. Płatek.

"A gdyby to pani premier zabrali ciągnik?"

Jej zdaniem podobne sytuacje są bardzo niebezpieczne dla państwa. "Wysyłamy zły sygnał - po co zakładać mafię, skoro wystarczy, że zostaniemy komornikami, prokuratorami czy sędziami? To jest krok do rozwałki państwa" - tłumaczy prof. Płatek. Zdaniem karnistki zbyt małe wymagania stawia się funkcjonariuszom państwowym. Bo rzecz nie tylko w tym, by działali zgodnie z literą prawa, ale też by obywatele mieli poczucie, że działają uczciwie. "Mają być praworządni" - podkreśla karnistka.

Prof. Płatek przypomina też, że w innych przypadkach komornicy nie są tak gorliwi. Choćby w przypadku zobowiązań alimentacyjnych. "Czyli widzi pan - komornicy działają bądź nie w zależności od tego, czy im się to opłaca" - mówi do dziennikarza. I pyta go: "Czy pan sobie wyobraża, że sytuacja byłaby podobna, gdyby to pani premier zabrali ciągnik. Czy naprawdę zostałby od razu sprzedany?".

Prawniczka podkreśla, że nie wystarczy tworzyć przepisy. Trzeba też umieć z nich korzystać "tak, by nie krzywdzić zwykłego obywatela". A bez tego instytucje państwowe zaczynają nam zagrażać.

"Niech mnie nikt nie straszy bandytą, gdy ten przykład pokazuje, że bać się muszę komornika i policji, która nie chroni porządku, tylko zabezpiecza to, co w języku prawa karnego oddaje czyn opisany jako rozbój. Nie trzeba zmieniać prawa. Wystarczy, że przestaniemy je łamać" - zaznacza prawniczka.

Cała rozmowa na stronach "Dziennika Opinii".

Więcej o: