Brudziński: Jestem feministą. Uwielbiam i kocham kobiety. Ale z przemocą trzeba walczyć za pomocą policji

Joachim Brudziński z PiS zapewnia, że uwielbia i szanuje kobiety. Ale mimo to zagłosuje przeciwko ratyfikacji konwencji antyprzemocowej. - To zbiór absurdalnych, idiotycznych przepisów - stwierdził w Radiu Zet. Poseł przekonywał także Monikę Olejnik, że kandydat PiS na prezydenta, Andrzej Duda, wcale nie unika wizyty w jej studiu. I poradził by - jeśli chce wywiadu - pojechała za nim w trasę.

Brudziński w Radiu ZET zapowiedział, że będzie głosował przeciwko ratyfikacji Konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet. Mimo to twierdzi, że chce zwalczać przemoc wobec kobiet. - Jestem feministą, bo uwielbiam i kocham kobiety. I szanuję kobiety - argumentował poseł PiS w rozmowie z Moniką Olejnik.

Brudziński podkreślił, że "bardzo przemawia" do niego wczorajszy list Konferencji Episkopatu Polski, wedle którego konwencja Rady Europy jest oparta na "skrajnej, marksistowskiej ideologii". Polityk stwierdził, że "leży mu na sercu los polskiej rodziny i przemocy w polskich rodzinach". - Z przemocą należy walczyć za pomocą sprawnej policji, a nie idiotycznych zapisów - stwierdził, podkreślając, że nie chce się zgodzić na wprowadzenie "szaleństwa feminizmu" do polskiego prawa.

Infolinia, izolacja sprawców? "Idiotyczne przepisy"

Olejnik przytoczyła szereg rozwiązań, które Polska będzie musiała wprowadzić po ratyfikacji konwencji - m.in. powstanie 24-godzinnej, bezpłatnej infolinii dla ofiar przemocy, skuteczną izolację sprawcy przemocy od osób pokrzywdzonych i rozbudowę schronisk, ośrodków specjalistycznych dla ofiar przemocy domowej. - No i co? Po dwudziestu pięciu latach wolności, po kilkuset latach obecności w cywilizowanym świecie, w Unii Europejskiej, zakorzenionych wartościach chrześcijańskich, my się mamy ekscytować oczywistą oczywistością. No pani redaktor, do tego jest potrzebna konwencja? - dziwił się Brudziński.

Olejnik przypomniała też, że konwencję ratyfikowały blisko związane z Kościołem Włochy. - A ja, Joachim Brudziński, poseł na Sejm RP, wybrany głosami mieszkańców Szczecina i Pomorza Zachodniego, będę głosował przeciw, ponieważ chcę zwalczać przemoc w rodzinie, ale nie za pomocą tak absurdalnych, idiotycznych przepisów, jak te - odpowiedział polityk.

"Proszę pojechać za Andrzejem Dudą w trasę"

- Rozumiem, że Andrzej Duda nie będzie się przede mną ukrywał, niczym Magdalena Ogórek? - zapytała posła PiS prowadząca. - Andrzej Duda jako prezydent na pewno panią odwiedzi - zapewnił Brudziński. - A, czyli nie będzie do mnie przychodził jako kandydat. Stara metoda PiS-u - skomentowała dziennikarka.

Poseł PiS zaproponował Olejnik, żeby wywiadu z Dudą nie przeprowadzała w studiu, ale pojechała za nim w trasę. Zaznaczył, że kandydat pokonuje dziennie 1500 kilometrów i spotyka się z tysiącami ludzi. - Już byłam reporterką. Mam stanąć na drodze? Tam robić wywiad z Dudą? - zapytała Olejnik. - Czasami przeprowadza pani wywiady poza studiem - upierał się Brudziński, przypominając wyjazd dziennikarki do Brukseli w celu przeprowadzenia wywiadu z prezydentem Lechem Kaczyńskim w 2008 roku.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: