Kurkiewicz broni górników: Jeśli wychodzą na ulice, sprawy zaszły za daleko

- Przemoc ludzi, którzy rzucają kamieniami w policjantów jest formą odpowiedzi na inną przemoc, na przemoc państwa, przemoc struktur zarządczych - przekonywał w Poranku Radia TOK FM Roman Kurkiewicz z Collegium Civitas, broniąc protestujących na Śląsku górników.

Roman Kurkiewicz, publicysta związany z Collegium Civitas i TVN24, wcześniej naczelny "Przekroju", bronił w Poranku Radia TOK FM górniczych związkowców. Wczoraj w Jastrzębiu-Zdroju doszło do starć demonstrantów z policją.

"Na całym świecie dochodzi do takich starć"

- Reprezentacja kilkudziesięciu tysięcy ludzi ma prawo mieć pełen głos broniąc własnych interesów - wskazywał. - Nie używam słowa "roszczeniowcy", bo to podstawowe prawa człowieka, prawa pracy, prawa związkowe, prawa do negocjacji warunków pracy - podkreślał.

- Jeśli ludzie decydują się wychodzić na ulice, nawet w takiej formie, to znaczy, że sprawy poszły za daleko - wyjaśniał Kurkiewicz. Odniósł się też do doniesień, jakoby wśród protestujących górników mieli pojawić się kibole. - Mogę sobie wyobrazić, że tym razem ci chłopacy potykający się z policją mają jakiś powód. Bo tam pracują ich ojcowie, kuzyni, oni mogą czuć solidarność. W całym świecie jak się przelewa fala braku komunikacji między grupami społecznymi, to dochodzi do takich starć - podkreślał publicysta.

"Przemoc trzeba nazwać przemocą"

- W Brukseli, stolicy spokojnego, zamożnego państwa, w sytuacji kiedy rząd próbował przesunąć wiek emerytalny, podobnie jak w Polsce, wybuchły gwałtowne zamieszki. Belgowie mieli dość. Ciekawe, że w Polsce te zamieszki się polityzuje, próbując osłabić górników w czasie negocjacji - stwierdził Kurkiewicz.

Dominika Wielowieyska, prowadząca Poranek Radia TOK FM, protestowała. - Przemoc trzeba nazwać przemocą - wskazywała. - Przemoc wyraża się w różny sposób. Przemoc ludzi, którzy rzucają kamieniami w policjantów jest formą odpowiedzi na inną przemoc, na przemoc państwa, przemoc struktur zarządczych - tłumaczył Kurkiewicz. Zastrzegł jednak, że samej przemocy fizycznej nie sposób usprawiedliwiać.

Wielowieyska nie mogła uwierzyć, co słyszy: - Nie ma przemocy, są negocjacje - zauważyła. - Jest! Strukturalna, gigantyczna przemoc, która sprawia, że to władza lub władze spółki decydują o warunkach zatrudnienia. To forma przemocy - przekonywał.

Renata Grochal z "Gazety Wyborczej" zaznaczyła jednak, że w tym sporze to związkowcy zaczynają dyktować warunki. I to oni są silniejsi. -Zawsze władza jest silniejsza - odparł Kurkiewicz.

Więcej o: