Neonaziści musieli odwołać demonstrację, bo wsiedli do złego pociągu. Pojechali w przeciwnym kierunku

Niemieccy neonaziści, którzy mieli wziąć udział w demonstracji w innym mieście, musieli odwołać akcję. Przez pomyłkę wsiedli do złego pociągu i pojechali w przeciwnym kierunku.

Neonaziści z Narodowodemokratycznej Partii Niemiec (NPD) z Karlsruhe planowali wziąć udział w demonstracji przeciwko dyskryminacji jej zwolenników. Chodziło o sprawę kobiety, która rzekomo przez członkostwo w partii nie została dopuszczona do egzaminu na studia związane z administracją publiczną - podaje The Guardian .

Nie sprawdzili rozkładu?

Gotowi na wyrażenie swojego sprzeciwu naziści stawili się na dworzec w Karlsruhe, żeby pojechać na protest do Freiburga. Policja nie wpuściła ich jednak do pociągu, tłumacząc, że w środku pełno jest skrajnie lewicowych "ultrasów" - fanów piłki nożnej, którzy jechali na mecz Bundesligi. Żeby uniknąć starcia, policjanci kazali kilkunastu neonazistom wsiąść do kolejnego pociągu jadącego do tego miasta.

Niecierpliwi nacjonaliści najwidoczniej wsiedli jednak po prostu w kolejny pociąg, który wjechał na peron, nie sprawdzając dokąd jedzie - pojechali bowiem w przeciwnym kierunku i dotarli nie do Freiburga, a do Mannheim, leżącego w odległości 200 kilometrów od ich celu. Z powodu pomyłki manifestacja została odwołana.

Twierdzą, że zrobili to specjalnie

- Nie wiem jak to się stało, ale NPD zadzwoniło do nas i powiedziało, że nie przyjadą - mówi w rozmowie z The Guardian rzecznik policji Dirk Klose. - Teraz twierdzą, że specjalnie pojechali do Mannheim - dodaje.

W tym czasie we Freiburgu zebrała się już grupa antyfaszystów, którzy zaplanowali kontrdemonstrację, oraz oddział policji, który miał oddzielać od siebie dwie grupy. Nikt nie był jednak zawiedziony z odwołania protestu.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: